czwartek, 8 lipca 2021

4 Szpaki - Delikatny dezodorant w kremie - zapach Mandarynkowy

 Delikatny dezodorant w kremie Mandarynkowy - 4 Szpaki 
 - opinia o produkcie
 

Dzisiaj mam dla Was coś wyjątkowego. Mianowicie naturalny dezodorant w kremie o pięknym zapachu mandarynek. Jestem ciekawa czy już próbowaliście tego typu kosmetyków? W dzisiejszym poście przybliżę Wam ten produkt i napiszę o jego największych atutach.

Na początku zaznaczę, że kosmetyki z Mydlarni 4 Szpaki to produkty polskie, tworzone z pasją i starannością zarówno pod względem wyglądu zewnętrznego, jak i przede wszystkim bezpiecznego składu oraz substancji odżywczych.


Dezodorant w kremie zamknięty został w małym słoiczku zamykanym metalowym wieczkiem. Jego kolor jest żółty, konsystencja kremowo woskowa, delikatnie nabiera się na palec i wsmarowuje w skórę. Dzięki takiej formie kosmetyk jest mocno wydajny. Do pełnej aplikacji nie trzeba użyć dużej ilości kremu. Opakowanie prezentuje się bardzo gustownie.

Zapach kosmetyku jest bardzo przyjemny, cytrusowy z istotnie wyczuwalną nutą mandarynek. Zapach utrzymuje się kilka godzin na skórze. Myślę, że to całkiem niezły wynik.

Cena : 44,90 zł
Pojemność : 60 ml
Dostępność : eranatura.pl

Co obiecuje producent? :

Naturą gruczołów potowych jest pocenie. Oczywiście wiemy, że to truizm, ale taki niesamowicie ważny. Skóra pod pachami naturalnie wydziela pot i jest to zdrowy znak, który daje nam nasze ciało. Poprzez ten naturalny proces jakim jest pocenie, nasze ciała regulują temperaturę, odprowadzają zbędne toksyny i nadmiar substancji takich jak aminokwasy, chlorki wapnia, mocznik, sód, czy potas. Między innymi dlatego stworzyliśmy naturalny dezodorant w kremie, który nie blokuje tego naturalnego procesu. Na wstępie warto więc zaznaczyć, że nie jest to antyperspirant. Dezodoranty i antyperspiranty to nie są takie same produkty. Antyperspirant to kosmetyk BLOKUJĄCY! Mechanicznie blokuje pracę gruczołów potowych i przeszkadza w poceniu, a tym samym nie pozwala organizmowi naturalnie usuwać zbędnych substancji. Niefajnie i nienaturalnie. 

4 Szpaki jako firma produkująca ekologiczne kosmetyki stworzyliśmy coś niesamowitego. Dezodoranty naturalne w kremie, których zadaniem jest pokonać skutek uboczny procesu pocenia - przykry zapach potu, szanując przy tym skórę pod pachami. Nasz ekologiczny dezodorant absorbuje nieprzyjemny zapach, wchłania nadmiar potu, działa bakteriobójczo, łagodzi podrażnienia (np. powstałe podczas golenia pach) i pozostawia długotrwałe uczucie świeżości. Wiemy, że nasze naturalne dezodoranty pod pachy sprawdzają się w różnych warunkach - zarówno zimą, jak i latem; podczas uprawiania sportu; na wakacjach w ciepłych krajach; w górach czy nad morzem - otrzymaliśmy mnóstwo pozytywnych recenzji w kwestii ich działania. Należy jedynie pamiętać o tym, że żeby dezodorant zadziałał zgodnie z przeznaczeniem, wystarczy zastosować zaledwie odrobinę - dzięki temu ma szansę dobrze się wchłonąć i jest bardzo wydajny.

To wspaniały naturalny kosmetyk, który w składzie ma między innymi ziemię okrzemkową, której głównym zadaniem jest pochłanianie potu i łagodzenie podrażnień, a przy okazji dobrze też wpływa na wygląd i kondycję skóry - wyrównuje jej koloryt, zmiękcza ją, pochłania nadmiar sebum i łagodzi podrażnienia. W składzie znajdziemy też skrobię ziemniaczaną, która pochłania wilgoć, zagęszcza kosmetyki i koi skórę. Nie jest to oczywiście cały skład. Dodatkowe składniki to np. skrobia z maranty trzcinowej, gliceryna roślinna czy masło shea, ale nie znajdziemy w nim soli, parabenów i innych składników chemicznych. Dobrze skomponowane ze sobą produkty powodują, że naturalny dezodorant na prawdę dobrze działa.

Ten dezodorant nie blokuje wydzielania potu, a zamiast tego skutecznie absorbuje przykry zapach i wilgoć. Jego głównym zadaniem jest zniwelowanie niepożądanych efektów pocenia i utrzymanie wrażliwej skóry pod pachami suchej i świeżej nawet przez cały dzień. Warto jednak pamiętać, że skuteczność działania deo jest zależna od indywidualnych predyspozycji organizmu do wydzielania potu.

Mandarynkowa wersja zapachowa na pewno spodoba się wielbicielom i wielbicielkom słodkich, świeżych zapachów. Jest wyczuwalny w trakcie aplikacji i jakiś czas po, jednak jednocześnie na tyle neutralny, żeby nie wchodzić w paradę perfumom, bo z czasem stopniowo się ulatnia.

Skład :

W składzie znajdziemy masło shea, skrobię ziemniaczaną, olej kokosowy, wodorotlenek magnezu, marantę trzcinową, ziemię okrzemkową oraz glicerynę roślinną. Dezodorant wolny jest od sody, dzięki czemu nie powoduje podrażnień i alergii.

 

Moja opinia o produkcie :

Konsystencja dezodorantu jest bardzo gładka i kremowa. Dobrze się rozprowadza i wchłania. Już niewielka ilość produktu wystarczy na pełną aplikację, dzięki czemu produkt jest bardzo wydajny. Producent obiecuje, że słoiczek powinien wystarczyć nawet na 4-5 miesięcy codziennego stosowania. Dezodorant jest bardzo łagodny dla skóry, nie powoduje podrażnień. Skład został pozbawiony sody, która najczęściej uczula, stąd też nawet alergicy mogą spokojnie sięgnąć po ten produkt. Nie muszę pisać o walorach zdrowotnych stosowania tego typu dezodorantu, ponieważ są one nieocenione w porównaniu z antyperspirantami. Niestety nie dają aż takiego komfortu jak tradycyjne blokery potu. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by dla naszego dobra i zdrowia stosować dezodorant kilkukrotnie , tak aby zachować komfort przez cały dzień.

Dezodorant istotnie odświeża skórę, absorbując wilgoć i przykry zapach. Jednak jego działanie nie może być porównywalne z antyperspirantem i nie jest tak długotrwałe. Coś za coś. Jest to produkt wegański o dobrym, odżywczym składzie. Nie szkodzi, nie uczula i nie podrażnia - przy czym pozwala skórze oddychać, regulować temperaturę ciała oraz naturalnie pozbywać się z organizmu toksyn.

Zapach mandarynkowy jest bardzo przyjemny. Lekka nuta cytrusów, świeży i orzeźwiający aromat. Zapach utrzymuje się jakiś czas na skórze, jednak z biegiem dnia, staje się coraz mniej wyczuwalny.

Generalnie taki naturalny dezodorant warto mieć. Warto stosować go choćby raz na jakiś czas, by organizm odpoczął nieco od tradycyjnych, antyperspirantowych blokerów. Osobiście polubiłam się z tym kosmetykiem i myślę, że zagości u mnie na stałe.

 

Znacie ten produkt? Zainteresował Was?
Stosujecie naturalne dezodoranty? Jakie macie doświadczenia związane z takimi kosmetykami?

wtorek, 29 czerwca 2021

Clochee - Lekki balsam nawilżający do ciała "Słodka pomarańcza"

 Clochee - Lekki balsam nawilżający do ciała "Słodka pomarańcza"  
- opinia o produkcie
 
 
Dawno już nie było na blogu kosmetycznego posta. Wszystko za sprawą tego, że dwa miesiące temu zostałam  drugi raz mamą :) Troszkę ciężko mi czasowo ogarnąć podwójne macierzyństwo, zwłaszcza, że u swojego boku mam szaloną trzylatkę :) Jednak nic nie zastąpi tego szczęścia, jakie dała mi decyzja o posiadaniu własnej rodziny. Nie wyobrażam sobie kochać kogoś tak mocno i bezgranicznie, jak własne dzieci. No ale wróćmy do tematu :)

 

Dziś chcę Wam przedstawić bardzo przyjemny Lekki balsam nawilżający do ciała Słodka pomarańcza z Clochee - kosmetyk naturalny i niezwykle delikatny.

Balsam zamknięty został w niebieskiej buteleczce z pompką. Ułatwia ona korzystanie z niego, jest wygodna, a zarazem pełni funkcję higieniczną, zabezpieczając produkt przed dostaniem się do jego wnętrza bakterii z zewnątrz. Etykieta produktu staranna i stonowana, dzięki czemu całość prezentuje się elegancko i niekrzykliwie. Sam balsam ma kolor biały i kremową konsystencję. Nie lepi się, ekspresowo wchłania się w skórę i przepięknie oraz długotrwale pachnie - co zdarza się dosyć rzadko w przypadku kosmetyków naturalnych. 

Cena : 54,90 zł
Pojemność : 250 ml
Dostępność : eranatura.pl
 

Co obiecuje producent? :
 
Lekki balsam nawilżający Słodka Pomarańcza z Clochee nawilża i zatrzymuje wodę w naskórku. Odbudowuje naturalną barierę ochronną oraz poprawia elastyczność skóry. Pomaga załagodzić podrażnienia i przywrócić komfort. Otula aksamitną miękkością i nasyca pięknym zapachem. Dedykowany jest do każdego typu skóry. Idealny do codziennej pielęgnacji ciała.
 

Skład :

Aqua, Rosa Damascena Flower Water*, Glycerin**, Persea Gratissima (Avocado) Oil**, Cetyl Alcohol**, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil**, CetearylAlcohol**, Stearyl Alcohol**, Decyl Oleate**, Glyceryl Stearate**, C12-16 Alcohols*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Sucrose Stearate**, Sucrose Tristearate**, Palmitic Acid*, Hydrogenated Lecithin*, Tocopherol*, Parfum, Benzyl Alcohol***, Salicylic Acid***, Citric Acid*, Sorbic Acid***, Sodium Benzoate***, Potassium Sorbate***, Sodium Hydroxide***, Citronellol, Benzyl Benzoate, Geraniol, Cinnamal, Citral, Linalool, Eugenol, Limonene * Certified ingredients, ** Natural origin raw materials, *** Approved for natural cosmetics.

W składzie znajdziemy Destylat z róży damasceńskiej, olej z avokado, olej ze słodkich migdałów, olej słonecznikowy oraz witaminę E. Skład balsamu jest mocno emolientowy, dzięki czemu posiada silne właściwości natłuszczające skórę. 
 

Moja opinia o produkcie :

Lekki balsam nawilżający do ciała Słodka pomarańcza Clochee jak już wspomniałam na początku, jest kosmetykiem niezwykle przyjemnym i bardzo fajnie się go używa w codziennej pielęgnacji ciała. Nie wymaga długiego czasu aplikacji. Ekspresowo wchłania się w skórę czyniąc ją miękką i miłą w dotyku na długi czas. Nie musimy wcierać balsamu nie wiadomo jak długo, nie musimy czekać aż się wchłonie. Dzieje się to tak szybko - niemal natychmiastowo, że w zasadzie zaraz po aplikacji kosmetyku możemy się ubrać.
 
Kosmetyk nie pozostawia po sobie tłustego, nieprzyjemnego filmu. Jest lekki, delikatny, nie uczula i nie podrażnia. Wręcz łagodzi wszelkie podrażnienia (na przykład po depilacji) i działa jak plasterek ratunkowy na suchą, szczególnie o tej porze roku (lato), przesuszoną słońcem i wiatrem skórę. Balsam idealnie nawilża i zatrzymuje wodę w naskórku, dzięki czemu skóra jest elastyczna i gładka przez długi czas. Nawilżenie jest dogłębne, skóra wygląda zdrowo. Ten balsam radzi sobie nawet z najbardziej wysuszoną skórą, np. w okolicy łokci czy pięt.  Nawilża rewelacyjnie.  Konsystencja jest kremowa, nie przecieka przez palce, dzięki czemu balsam jest dosyć wydajny. 


Jedną z największych jednak zalet tego produktu jest jego zapach. Cudowny, intensywny, pomarańczowo, cytrusowo, kwiatowy aromat sprawia, że ciało pachnie przez kilka godzin, jak po użyciu drogich perfum. W porównaniu z innymi kosmetykami o naturalnych składach jest to duży atut. 

Generalnie bardzo fajny balsam, z dużą ilością składników odżywczych i nawilżających. Działa na skórę idealnie, tak jak powinien działać dobry balsam do ciała. Chętnie nie raz jeszcze do niego wrócę.

Znacie ten balsam? Jak się u Was sprawdził?
Zainteresował Was?

sobota, 13 marca 2021

Wydawnictwo Znak - "Moc Truchleje" Sylwia Winnik oraz "Gorączka Świątecznej Nocy" Caroline Hulse

Wydawnictwo Znak - "Moc Truchleje" Sylwia Winnik 
oraz "Gorączka Świątecznej Nocy" Caroline Hulse
 

Święta już wprawdzie nie te, bo niebawem mamy Wielkanoc, jednak przypomniało mi się, że jakiś czas temu przeczytałam dwie Bożo Narodzeniowe pozycje z Wydawnictwa Znak, o których chciałabym napisać Wam parę słów.

Książki te w istocie niewiele mają ze sobą wspólnego oprócz wątku świąt. Dlatego każdą z nich przybliżę Wam oddzielnie. 

Zacznę od pozycji obowiązkowej dla każdego Polaka. "Moc Truchleje. Opowieści Wigilijne 1939 - 1945" autorstwa Sylwii Winnik to książka mająca premierę końcem 2020 roku. Książka, która przybliża ducha Świąt w sposób niezwykły. Pozycja, która na kartkach papieru zapisuje polską tradycję spędzania świąt, potrawy, przepisy, zwyczaje i wróżby Bożo Narodzeniowe. 
 


To zbiór drogocennej wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Świadectwo naszych przodków, dziadków, rodziców - zapisane w tej książce i utrwalone dla pokoleń. By duch i magia polskich świąt nigdy nie zaginęły.


"Moc Truchleje" to także opowieść o czasach wojennych. O tym jak Boże Narodzenie obchodzono podczas zsyłek na Sybir, wśród więźniów obozów koncentracyjnych, czy ludzi borykających się z piętnem II Wojny Światowej. Nawet wtedy duch polskich świąt nie zaginął, a umacniał ludzi w wierze, że kiedyś jeszcze będzie normalnie. Dawał nadzieję na spotkanie rozrzuconej po świecie rodziny, na uniknięcie śmierci, na nadejście spokojnego życia. Umacniał wiarę w Boga i sens walki o najmniejszy kawałek chleba. Symbol życia, zwycięstwa i wolności.
 

"Gdy pierwsza gwiazdka oznacza nadzieję ..

Święta w czasie wojny na zawsze zapadają w pamięć. Cudem zdobyte jedzenie, tekturowa choinka w kącie celi i wspólnie odśpiewane „Bóg się rodzi” na tyłach baraku były szczytem odwagi. Ale tak spędzone Boże Narodzenie stawało się też namiastką domu, iskierką nadziei, że kiedyś jeszcze spędzi się je z bliskimi.

Sylwia Winnik sięga po nie znane dotąd świąteczne wspomnienia świadków historii. Inspiracją była dla niej opowieść rodzinna – wspomnienia prababci o Bożym Narodzeniu obchodzonym tuż po wojnie. W skromnych warunkach, ale w niepowtarzalnej rodzinnej atmosferze. Prababcia Emilia w czasie wojny ledwie uniknęła wywiezienia do Auschwitz. Te święta były więc dla niej prawdziwym cudem.

„Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939–1945” to zbiór wspomnień dotyczących świąt spędzonych w obozach koncentracyjnych, w kołchozach na Syberii albo w konspiracji. Te chwytające za serce historie udowadniają, że w skrajnych sytuacjach to poczucie wspólnoty z innymi ludźmi może dać nadzieję i siłę, przetrwać."



"Moc Truchleje" - to wzruszająca, ociekająca patriotyzmem i polskością książka, którą Warto mieć, którą warto podarować bliskim, którą należy przekazać dzieciom i wnukom. To wszystko co mamy, nasza kultura, polskość, patriotyzm i duma przelana na papier. Czuję osobistą wdzięczność do autorki za to, że powstała ta pozycja - niezwykle wartościowa dla każdego.

 
Drugą , świąteczną pozycją z Wydawnictwa Znak jest książka "Gorączka Świątecznej Nocy" autorstwa Caroline Hulse.
 
Książka opowiada o losach dwóch par po przejściach, rozwodach - i ich odnalezieniu się w nowych związkach. Cała historia jest mocno pogmatwana, ponieważ była żona i były mąż (oraz ich mała córka) wspólnie z nowymi partnerami postanawiają spędzić wspólnie Święta. Wyjazd chwilę później okazuje się towarzyską katastrofą ;)
 

"Rozwiedziona para dzieląca się opieką nad córką i dwójka ich nowych partnerów. Wspólny, niezapomniany wyjazd na święta. „Gorączka świątecznej nocy” Caroline Hulse to zakręcona książka z komediowym twistem.

Claire i Matt chcą spędzić święta z córką. Tyle że są po rozwodzie i w dodatku każde z nich znalazło nowego partnera. Jadą więc w pełnym składzie. Claire zabiera Patricka – zapalonego sportowca szykującego się do startu w Iron Manie. Matt przyjeżdża ze swoją nową miłością, Alex – inteligentną, zabawną i anielsko cierpliwą. Najważniejsza jest jednak Scarlett – siedmiolatka i jej wymyślony przyjaciel Posey – wielki fioletowy pluszowy królik.

Ośrodek, do którego jadą, nosi nazwę Szczęśliwy Las i oferuje multum atrakcji, na które żadne z nich nie ma ochoty. Próbując przetrwać kilka wspólnych dni, piją trochę za dużo, zdradzają swoje sekrety z przeszłości i starają się nie kłócić. Ale i tak wszystko kończy się pełnym przerażenia i łez telefonem na policję…

Co poszło nie tak? Przecież się umawiali, że będą się zachowywać jak dorośli… Gorączka świątecznej nocy to szalona powieść z komediowym twistem, którą pokochają fani „To właśnie miłość” i „The Holiday”."


Caroline Hulse – na co dzień pisze, spełniając swoje marzenie o tym, żeby móc pracować w pidżamie. Czasami zajmuje się też zarządzaniem zasobami ludzkimi. Żyje z mężem i psem w Manchesterze. Gorączka świątecznej nocy to jej debiut, który został wydany w 15 krajach.
 

Książkę czyta się mega szybko i przyjemnie. Akcja dzieje się równie ekspresowo. Pełna jest zabawnych zdarzeń, ale także ukazuje oblicze ludzkich zachowań, odsłania egocentryzm, ukazuje zwykłe ludzkie niepewności i życiowe rozterki. Ostatecznie kończy się dość drastycznie :) 
Książka zabawna, przyjemna do poczytania, podsuwająca wiele życiowych wątków i wniosków do przemyślenia. 

Znacie te książeczki? Miałyście okazję je poczytać? 
Która bardziej Was zainteresowała?

sobota, 6 lutego 2021

Okee - Magia na co dzień - przepiękna, polska kurtka - 7 miesiąc ciąży :)

Okee - Magia na co dzień - przepiękna, polska kurtka
 - 7 miesiąc ciąży :)

Dzisiaj chcę Wam pokazać moje ostatnie odkrycie : ubrania marki Okee. Trafiłam na nie przypadkowo, gdzieś na portalu społecznościowym wyświetliły mi się reklamy. Po wejściu na stronę sklepu zakochałam się. Po prostu. 

Postanowiłam zamówić kurtkę jesienną o wzorze "Magia" - choć wybór był dość trudny, bo spodobało mi się kilka wzorów.

Okee to polska firma szyjąca ubrania pod określone preferencje. Istnieje możliwość zamówienia rozmiaru dopasowanego idealnie pod nasze wymiary. Ja wzięłam kurtkę w rozmiarze L, bo jeszcze Wam nie wspominałam dotychczas - jestem aktualnie w 7 miesiącu ciąży i niebawem w moim życiu pojawi się Maleństwo :) Mam nadzieję, że wszystko będzie ok i moja 3 letnia córeczka niebawem będzie miała rodzeństwo i już nie będzie czuła się tak samotna, jak teraz. Mam też nadzieję, że jakoś to wszystko ogarnę i ja :) Póki co trzymajcie kciuki!

W Okee jest możliwość dopasowania sobie panelów do chustonoszenia pod konkretną kurtkę. Znajdziecie tam także ubrania dla mam karmiących - ale przede wszystkim oferta obejmuje odzież dla każdej modnej kobiety, nie koniecznie przyszłej mamy :)

Co możemy poczytać o kurtce "Magia" na stronie producenta? :


"Ubierając MAGIĘ rezonujesz z lepszą stroną rzeczywistości, utwierdzisz się w przekonaniu, że kolory maja MOC! Kurtkę stworzyliśmy z wodoodpornego softshellu, którego właściwości są nie do przecenienia. Softshell to materiał wiatro i wodoodporny, oddychający, izoluje termicznie, odprowadza wilgoć na zewnątrz, to świetne rozwiązaniem dla osób aktywnych, lubiących spędzać czas na świeżym powietrzu.

Kurtka posiada granatową, bawełnianą podszewkę, która otuli i da poczucie komfortu. Dwustronny suwak ułatwia wsiadanie do samochodu i umożliwia swobodną jazdę na rowerze. Posiada pogłębione kieszenie, jest asymetryczna, dłuższa z tyłu. Jej unikatowy, oryginalny design uczyni Twoją stylizację jedyną i niepowtarzalną. Jeśli jesteś kobietą aktywną, lubisz spędzać czas na świeżym powietrzu, to kurtka idealna dla Ciebie."

Zdecydowanie podpisuję się pod każdym z tych słów. Kurtka jest tak wysokiej jakości, że nie sposób tego nie docenić. Nawet podszewka jest tu wyjątkowo i starannie zaplanowana. Dłuższe, bawełniane rękawy dodatkowo chronią dłonie przed mrozem. Staranne i precyzyjne szycie i najwyższej jakości materiały czynią z tej kurtki odzież na lata. Na podszewce logo firmy i wymowna treść : "Dziękujemy, że możemy stać się częścią Twojego życia" - naprawdę sympatyczny detal.

Jesienny softshell jest mi na ten moment wystarczający na zimę. Jest naprawdę bardzo ciepły. Posiada wodoodporną membranę o parametrach 10 000 (mm H2O) oraz 3000 g/m2 oddychalności. Spokojnie daje radę przy niskich mrozach. 

W ofercie Okee znajdują się także kurtki zimowe, jednak póki co są poza moimi możliwościami finansowymi :) Choć mimo wszystko uważam, że lepiej kupić taką, porządną kurtkę niż trzy byle jakie, na jeden sezon. Strasznie podoba mi się zimowa kurtka "Moonlight" - wybrałam więc dodatkowo czapkę o tym wyjątkowym wzorze, by choć w małym procencie nacieszyć się nim.

Czapka Okee jest również bardzo fajna - bo jest dwustronna : z jednej strony klasyczna, czarna, z drugiej wzór. W moim przypadku wspomniany już "Moonlight" - choć w sumie mogłam wybrać czapkę do kompletu z kurtką i zdecydować się na "Magię". Czapki ozdobione są logiem firmy.

Jestem bardzo zakochana w jakości ubrań Okee, ich niepowtarzalnych wzorach, pięknych kolorach oraz oryginalnym fasonie. Całość tworzy wyjątkową stylizację, która nie jest szara i ponura w te zimowe czy jesienne dni. Dodatkowo postawienie na tego typu ubranie sprawi, że z pewnością będziecie wyróżniać się w tłumie. No i ta jakość - zdecydowanie jest to odzież na lata, nie na jeden sezon.

 


 Słyszałyście już o Okee? Jak Wam się podobają takie ubrania?

niedziela, 31 stycznia 2021

Personalizowana mapa plakat - czyli Twoje indywidualne miejsce na ziemi w wyjątkowym wydaniu Positive Prints

Personalizowana mapa plakat - czyli Twoje indywidualne miejsce na ziemi 
w wyjątkowym wydaniu Positive Prints
 

Czy macie swoje ulubione miejsce na ziemi? Miejscowość, miasto, kraj, z którym związani jesteście emocjonalnie lub sentymentalnie? Może to miejsce jest Waszym marzeniem lub celem życiowej podróży? Myślę, że każdy człowiek ma gdzieś na ziemi miejscówkę do której zawsze chętnie wraca, choćby we wspomnieniach i myślach o miło spędzonym czasie. 
 

Dziś chciałabym Wam pokazać w jaki wyjątkowy sposób można takie nasze ulubione miejsce uwiecznić i zawsze mieć je przy sobie, choćby symbolicznie. 
 
W Positive Prints zaprojektujecie plakaty personalizowane : personalizowaną mapkę Waszego miejsca, dodacie szczegóły, współrzędne geograficzne, własny opis i tym podobne elementy. Mapę tworzy się w bardzo prosty sposób, korzystając z intuicyjnego kreatora zamieszczonego na stronie sklepu. Do wyboru mamy kilka szablonów i stylów mapy, możemy również samodzielnie dostosować kolorystykę pod nasze indywidualne preferencje.
 

Mapkę wydrukować możemy w formie plakatu, obrazu w ramie lub na płótnie, a także w formie poduszki. To świetny i bardzo oryginalny element wystroju nowoczesnego wnętrza. Niespotykany, wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju.

W życiu ważne są tylko chwile i momenty. Ulotne jak mgła, zapadają w pamięci, jednak z roku na rok bledną i nie mamy na to wpływu. Dobrym sposobem na zapisanie ich na trwałe i oznaczenie ich lokalizacji jest właśnie tego rodzaju pamiątka. To świetny i nowoczesny element wystroju modnego wnętrza. Prawdziwy hit instagramowych fotek z całego świata. 
 
Dzięki Positive Prints w dowolnej chwili każdy może stworzyć sobie swój indywidualny plakat. Sklep korzysta z OpenStreetMap, dzięki czemu mapka ma bardzo dokładną i precyzyjną lokalizację, nawet jeśli wybieramy malutką miejscowość. 
 

Ja zdecydowałam się na uwiecznienie tego, co dla mnie bardzo cenne - czyli gór. Wychowałam się w górach, sentymentalnie zawsze będą w moim sercu, dlatego też na moim obrazie zlokalizowałam Karkonosze, a symbolem serca oznaczyłam ich najwyższy szczyt : Śnieżkę. 
 

Nie czuję się jakoś specjalnie związana z jakimś miastem, choć muszę przyznać, że te "miejskie" mapki są dużo ciekawsze niż moja, ze względu choćby na infrastrukturę drogową. Tworząc plakat sprawdzałam sobie przykładowo plakat mapa miasta Paryża i wyglądało to naprawdę niesamowicie. Moja górska mapka jest pod tym względem uboga, bo jej podgląd to tylko kilka pieszych szlaków, lasy i skały - jednak dla mnie stanowią one wartość największą.
 

Moja mapka to drukowany plakat w ramie. Do wyboru mamy kilka wersji kolorystycznych ram oraz różne formaty, wielkości wydruku i ich orientację : poziomą lub pionową. Możemy zdecydować się na wydruk prostokątny lub kwadratowy. Sama mapka może mieć formę prostokątną (tak jak u mnie), a może być także wydrukiem w kształcie serca - wszystko zależy od tego, jak zaprojektujemy ją w kreatorze. Jakość wydruku jest bardzo wysoka. Plakat wydrukowany jest na grubym, matowym papierze.
 

Ramę wyposażono w wieszaki montażowe, dzięki którym łatwo zamontować obraz na ścianie. Jeżeli chodzi o jakość produktu - nie mam żadnych zastrzeżeń. Wszystko w najwyższym standardzie. Obsługa sklepu i realizacja zamówienia również : szybko, sprawnie, konkretnie. Przesyłka wysłana ekspresowo, odpowiednio zabezpieczona przed ewentualnym uszkodzeniem w transporcie. 
 

Personalizowana mapa plakat z Positive Prints to fajny gadżet dla każdego. Sentymentalna pamiątka na ścianie już zawsze podkreśli wyjątkowość danego miejsca, chwili, czy momentu naszego życia. To także oryginalny i ponadczasowy pomysł na prezent dla bliskich nam osób. To dobry sposób na upamiętnienie wspólnej podróży lub przywołanie wspomnień z miejsca bliskiego sercu. To także wyjątkowa dekoracja do każdego, nowoczesnego mieszkania.
 
Słyszałyście już o personalizowanych mapkach Positive Prints? 
Jak Wam się podobają?

sobota, 2 stycznia 2021

Zimowe nowości ze sklepu Dresslily

 Zimowe nowości ze sklepu Dresslily 

Witam Was serdecznie w Nowym Roku 2021. Mam nadzieję, że będzie to udany rok i dużo lepszy i łatwiejszy niż poprzednik. Życzę Wam tego z całego serca. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać bardzo udane nowości zakupowe ze sklepu Dresslily, które niedawno do mnie dotarły. 

Tym razem postawiłam na bardzo uniwersalne ubrania i zamówiłam mega cudny płaszczyk z futrzanym kapturem i azteckim wzorem. Jest to bardziej taka jesienna narzutka lub sweterek. Śliczny! Futerkiem wykończono także rękawy. Bardzo jestem z niego zadowolona.

 


Drugą rzeczą jest różowa, wełniana czapka. Posiada ona dziurkę na czubku głowy - można przez nią wypuścić kucyka włosów. Czapka jest troszkę mała na moją głowę, ale za bardzo mnie to nie dziwi - bo z reguły tak mam, jak kupuję nakrycia.

Trzecią zamówioną rzeczą z Dresslily jest czarny sweter zapinany klamrą z asymetrycznym dołem. Bardzo fajny, dobrej jakości i taki cieńszy - nie utrudnia noszenia okryć wierzchnich.


 

W Dresslily obowiązuje darmowa dostawa na cały świat przy zakupach powyżej 45$ 
(Free Shipping for orders over $45.00)

 Mam dla Was 22% kod rabatowy na zakupy w sklepie Dresslily. Wystarczy, że w swoim koszyku wpiszecie GBJKNO

 22% unlimited Discount code: GBJKNO

 Dresslily’s  Women’s Fashion

 
Dajcie znać czy coś Wam się spodobało?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...