- Oleje wypróbowane na moich włosach i ich mini recenzje -
Systematyczne olejowanie moich włosów rozpoczęłam w marcu tego roku. Olejuję włosy około 2-3 razy w tygodniu po około 1-3 godzin. Zawsze po olejowaniu na 30 minut nakładam maskę. Staram się dbać o równowagę w pielęgnacji :
PROTEINY - HUMEKTANTY – EMOLIENTY
Na tym blogu idealnie zostało wyjaśnione jak zachować tą równowagę , polecam Wam lekturę : TU i wypożyczam grafikę pochodzącą z w/w bloga, która doskonale objaśni Wam o co w tym wszystkim chodzi.
Źródło : www.lifeinblondcolor.pl
Do tej pory wypróbowałam następujące oleje, które w różnym stopniu sprawdziły się na moich wysokoporowatych włosach (Jeśli masz włosy podobne do moich, suche, cienkie, skłonne do puszenia się - jest duże prawdopodobieństwo,że te oleje podobnie sprawdzą się też u Ciebie) :
1) Oliwa z oliwek – była dobra, ale w zasadzie nic więcej. Dodatkowo nadawała moim blond włosom żółty odcień i nie pachniała zbyt miło.
2) Olej rycynowy – Całkowicie wysuszał moje włosy i je puszył. Dodatkowo przyciemniał ich kolor.
3) Olej z pestek winogron – Jest dobry, ale nie najlepszy. W każdym razie moje włosy polubiły go i tolerują.
4) Olej Babydream fur Mama Rossman – rewelacyjny olejek, mający bardzo bogaty skład, między innymi olej macademia. Na „dzień dobry olejowania” polecam go nabyć. Dzięki swemu bogactwu olejowemu pasuje do wielu typów włosów.
5) Olej Green Pharmacy łopianowy z czerwoną papryką – Kupuję go czasami ze względu na rzekome pobudzanie cebulek włosów do wzrostu. Czy działa? Nie potrafię określić. W każdym razie jest tani i łatwo dostępny.
6) Olej Green Pharmacy łopianowy ze skrzypem polnym – Olejek przeciw wypadaniu włosów. Używałam raz. Jest ok. i nie widzę różnicy między tym, a jego bratem z papryką.
7) Olej Khadi stymulujący wzrost włosów – U mnie nie stymulował włosów do wzrostu. Nie działał, śmierdział okrutnie, że aż powodował ból głowy. Nie dla mnie.
8) Olej Sesa – bardzo fajny, indyjski olejek, mający bogaty skład. Olejek Sesa śmierdzi kadzidełkami, ale ten zapach aż tak nie przeszkadza,jak to ma miejsce w przypadku Khadi. Sesa pobudza włosy do wzrostu i bardzo dobrze je odżywia. Świetny olejek. (Uwaga, ma postać stałą i trzeba go podgrzać przed użyciem. Ja podgrzewam go pod gorącą wodą z kranu).
9) Olej Amla – również indyjski, śmierdzący kadzidełkami olej z bardzo bogatym składem. Ma jednak parafinę. Moje włosy bardzo go polubiły, jednak wiem,że istnieje wiele osób, które są przeciwnikami olejów mineralnych w kosmetykach. Ja Amlę jednak chwalę. Włosy są po niej odżywione i pięknie lśnią.
10) Olej sezamowy – niestety nie dla moich włosów. Wysuszał je i ogólnie zapach jego był bardzo denerwujący. Oddałam teściowej do smażenia ;)
11) Olej ryżowy – aktualnie mój hit. Kupiłam w Biedronce jakiś czas temu. Moje włosy pokochały go miłością bezwarunkową. Są po nim nawilżone, elastyczne, lśniące, wygładzone i zdyscyplinowane.
12) Olej avokado – Czeka na wypróbowanie w kolejce.
13) Olej Alverde Argan i migdały – czeka na wypróbowanie w kolejce.
Więcej o doborze oleju do typu swoich włosów przeczytacie tutaj,
a o metodach olejowania pisałam w tym poście.
a o metodach olejowania pisałam w tym poście.
Olejujecie włosy? Jaki olej najbardziej lubią Wasze włosy?

