wtorek, 13 marca 2018

GlySkinCare - Maska do włosów z organicznym olejem z rokitnika

GlySkinCare - Maska do włosów z organicznym olejem z rokitnika
 - opinia o produkcie


Produkty GlySkinCare to dermokosmetyki przeważnie dostępne w sprzedaży tylko w aptekach. Często chwalę maski do włosów, ponieważ są dobrze zbilansowane pod względem protein, humektantów i emolientów, dzięki czemu dobrze działają na niemal każdy rodzaj włosów. Wśród nich mam swoje ulubione, a dzisiaj chcę opisać Wam nowość : Maskę do włosów z organicznym olejem z rokitnika.


GlySkinCare to polskie kosmetyki. Maska standardowo zamknięta została w plastikowym, małym, zgrabnym, a jednak o sporej pojemności słoiczku. Zakręcana nakrętką, dodatkowo zabezpieczona folią ochronną. Maska ma gęstą, zbitą konsystencję, dzięki czemu nie przecieka przez palce w czasie aplikacji, jest wydajna i łatwo nałożyć ją na włosy. Ładnie pachnie, choć dla niektórych zapach ten może okazać się za mocno perfumowany. Mi odpowiada, ponieważ jest długo wyczuwalny na włosach.

Cena : 34 zł
Pojemność : 300 ml
Dostępność : admed24.pl / diagnosis.pl


Co obiecuje producent? :

Skoncentrowana formuła maski na bazie organicznego oleju z owoców rokitnika, wzbogacona o proteiny sojowe i kukurydziane, intensywnie nawilża i regeneruje włosy pozbawione blasku oraz witalności. Przywraca włosom miękkość, połysk i jedwabistą gładkość. Witamina E dzięki silnym właściwościom antyoksydacyjnym chroni cebulki i macierz włosa przed toksycznymi wolnymi rodnikami. Maska przeznaczona  jest dla osób z problemem włosów przesuszonych i łamliwych.

Sposób użycia :

Rozprowadź dokładnie maskę na umyte, wilgotne włosy. Załóż na głowę czepek i owiń ręcznikiem. Po upływie 15-20 minut spłucz letnią wodą. W celu uzyskania lepszego efektu nawilżenia, przed nałożeniem maski zastosuj Szampon z organicznym olejem z rokitnika. Unikać kontaktu z oczami. Produkt testowany dermatologicznie.


Skład :

W składzie znajdziemy olej z rokitnika, hydrolizowane proteiny pszenicy, hydrolizowane proteiny soi, hydrolizowane proteiny kukurydzy oraz witaminę E. W masce znajduje się również lekki, łatwo zmywalny silikon, który zabezpiecza włosy przed uszkodzeniami zewnętrznymi a także przed wiatrem i mrozem. Chroni włosy także przed utratą nawilżenia i odparowywaniem wody z ich wnętrza. Skład jest miksem emolientów, protein i humektanta w postaci witaminy. 


Moja opinia o produkcie :

Działanie masek GlySkinCare na moich włosach jest zawsze podobne i właściwie nie istotne, jaki rodzaj maski nałożę - czy z olejem z rokitnika, czy z opuncją figową, czy może jeszcze coś innego - moje włosy wyglądają po nich podobnie. Same maski są do siebie mocno zbliżone składem. Często rożni je od siebie tylko kilka pojedynczych składników.

Włosy po masce GlySkinCare przede wszystkim niesamowicie ładnie błyszczą - lśnią i wyglądają zdrowo. Oprócz tego są bardzo śliskie i miłe w dotyku, niezwykle gładkie. Maska dobrze nawilża włosy aż po same końce. Nawet końcówki nie są suche.


Maska redukuje puszenie się włosów. Nie ma mowy o tym, by na deszczu lub gdy jest wilgotno, włosy z tendencją do puszenia się w takich warunkach płatały figle. Dużo lepiej wyglądają w takich okolicznościach. Ponadto maska delikatnie dodaje włosom objętości.

Kosmetyk jest bardzo wydajny i ma sporą pojemność. Opakowanie wystarcza na około 2 miesiące regularnego stosowania ( 2 razy w tygodniu). Skład maski jest całkiem fajny, krótki, pozbawiony większości chemii. Maska nie zawiera parabenów, SLSów ani parafiny. Maska  GlySkinCare z organicznym olejem z rokitnika to jeden z włosowych kosmetyków, które na pewno warto wypróbować.

Znacie produkty GlySkinCare? Zainteresowała Was ta maska?

poniedziałek, 12 marca 2018

"Krótka historia o długiej miłości" - Angelika Kuźniak i Ewelina Karpacz-Oboladze - czyli opowieść nie tylko o miłości

"Krótka historia o długiej miłości" - 
Angelika Kuźniak i Ewelina Karpacz-Oboladze 
- czyli opowieść nie tylko o miłości


Czym jest prawdziwa miłość? Dzisiaj naprawdę ciężko znaleźć ją wśród ludzi. Każdego dnia coraz mniej ufam w to, że istnieje coś, co może łączyć ludzi bezinteresownie i do samego końca. Człowiek dla człowieka jest coraz mniej człowiekiem. Potrafi ranić z czystą premedytacją i okrucieństwem. Co z tego, że później przeprosi? Kolejna rana na sercu.

Miłosnych, książkowych historii z happy endem znam wiele - swego czasu namiętnie czytałam harlekiny. Niemal w każdym podobna fabuła oplatała się często w idealne wątki.

Książka, którą dzisiaj chcę Wam przedstawić niewiele wspólnego ma z takimi pozycjami. Pomimo iż swoją premierę miała w tegoroczne Walentynki, nie jest typowym miłosnym tasiemcem.

 
"Krótka historia o długiej miłości" to książka o wydarzeniach prawdziwych. Opowiada o dwójce młodych ludzi, którzy zakochali się w sobie odbywając wyrok w powojennej Polsce. Uznani zostali bowiem za zdrajców Polski Ludowej, z racji, że w czasie wojny działali w strukturach Armii Krajowej, walcząc o niepodległość i suwerenność Ojczyzny.

Książka wspaniale pokazuje nie tylko wątek prawdziwej, wytrwałej i wiernej miłości, ale także porusza historyczne aspekty tego, jak traktowano po wojnie bohaterów Ojczyzny. Jak komunistyczne organizacje niszczyły polską dumę i niezależność.


Bardzo poruszająca i wzruszająca do łez powieść o tym, ile człowiek jest w stanie znieść i wytrwać, gdy ma dla kogo żyć, gdy miłość buduje mu skrzydła i gdy ma w drugim człowieku oparcie. 

"To historia o miłości, w którą trudno uwierzyć... Na początku rozmawiali przy użyciu alfabetu Morse’a. Kawałkiem metalu lub knykciem stukali w dzielącą ich ścianę. Pewnej nocy ona opowiedziała mu całą historię Tristana i Izoldy. Gdy przeniesiono ich do innych więzień, pisali do siebie listy. W jednym tak Ju pisał do Małej: „Cóż za radość szalona – otrzymałem dwa listy od Ciebie. Dwa nowe strumienie otuchy…”.


Pierwszy raz – bez krat, siatek i zasuw – zobaczyli się na swoim ślubie. Mała i Ju to pseudonimy Wiesławy Pajdak i Jerzego Śmiechowskiego – łączniczki i żołnierza Polski Podziemnej walczących z niemieckim okupantem. Za działalność niepodległościową po II wojnie światowej zostali skazani na lata stalinowskiego więzienia. Tam właśnie się w sobie zakochali."


"Krótka historia o długiej miłości" to tak naprawdę listy i wiadomości pisane pomiędzy Wiesławą i Jerzym, w czasie gdy przebywali oni w więzieniach. Dzięki ojcu Jerzego mogli korespondować ze sobą i właściwie to dawało im nadzieję, że kiedyś nadejdzie lepszy czas. Często korespondencja pozbawiona jest dodatkowej narracji ze strony autorek książki. Podawane są tylko fakty, bez oceniania i osobistych refleksji. Dzięki temu książkę czyta się szybko, miło i przyjemnie.


Książka ukazuje jak wiele można wytrwać dla prawdziwej miłości. Lata upokorzeń, strachu i komunistycznej opresji. Głód, zimno, prześladowanie. To historia, którą napisało samo życie. Opowieść o tym, jak człowiek dla drugiego człowieka może być ostoją i sensem życia, bez względu na okoliczności jakie go otaczają.

Czytałyście już? 
Zainteresowała Was ta pozycja?

niedziela, 11 marca 2018

Olej z wiesiołka - idealny przepis na zdrową skórę, włosy i paznokcie. Właściwości kosmetyczne i lecznicze oleju z wiesiołka

Olej z wiesiołka - idealny przepis na zdrową skórę, włosy i paznokcie. 
Właściwości kosmetyczne i lecznicze oleju z wiesiołka

 
W czasie, gdy byłam w ciąży, mogłam spokojnie zapomnieć o jakichkolwiek problemach z cerą i włosami. Wyglądały idealnie. Niestety po ciąży szybko zaczęły się zmieniać i na przykład znowu przypomniałam sobie co to znaczy trądzik. Przez zupełny przypadek sięgnęłam po naturalną receptę - olej z wiesiołka. W sumie między innymi dlatego, że leczę się na nadciśnienie tętnicze a olej ten ma właściwości obniżające ciśnienie krwi. Przy okazji więc odkryłam dodatkowe, urodowe właściwości oleju z wiesiołka :)


Olej z wiesiołka suplementuję już jakiś czas. Na początku w formie żelatynowych kapsułek z zawartością 82,7 % oleju z nasion wiesiołka tłoczonego na zimno , później w formie 100 % oleju do picia. Suplementuję olej z wiesiołka Oleofarm.  


Przyznam szczerze, że wygodniejszą dla mnie formą były kapsułki - częściej o nich pamiętałam i łatwiej było mi utrzymać regularność ich przyjmowania. W postaci oleju do spożywania wiesiołek nie smakuje jakoś szczególnie inaczej, jak inne oleje - nie ma charakterystycznego smaku ani zapachu.

Przy regularnej suplementacji bardzo szybko zaczęłam zauważać pozytywny wpływ na mój wygląd oraz samopoczucie, stąd też dzisiaj chcę Wam napisać o tym parę słów.


Olej z nasion wiesiołka charakteryzuje się wysoką zawartością tłuszczów wielonienasyconych, do których nalezą kwasy omega-6. Kwasami z rodziny omega-6 są: kwas linolowy (LA) oraz kwas gamma-linolenowy (GLA) zawarte w oleju z wiesiołka. Kwas linolowy pomaga w utrzymaniu prawidłowego poziomu cholesterolu we krwi. Korzystne działanie występuje w przypadku spożywania 10 g LA dziennie. Witamina E pomaga w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym.

Zastosowanie oleju z wiesiołka : preparat polecany jest dla dzieci powyżej 6-go roku życia i osób dorosłych w celu uzupełniania codziennej diety w kwasy omega-6: kwas linolowy i kwas gamma-linolenowy.


Olej z wiesiołka przede wszystkim świetnie działa na cerę - podczas suplementacji nie ma nawet mowy o niedoskonałościach, trądziku czy czymkolwiek innym. Cera jest idealna, nie sprawia żadnych problemów. Olej z wiesiołka ma również dobroczynne działanie na skórę - polecany jest osobom cierpiącym na łuszczycę, atopowe zapalenie skóry czy egzemę. Dzięki regularnej suplementacji skóra nie jest wysuszona i staje się bardziej elastyczna. Olej z wiesiołka ma także dobry wpływ na włosy i paznokcie. Jest źródłem witaminy E, cynku, selenu, magnezu i wapnia. Olejem z wiesiołka można włosy również naolejować - olej łatwo wypłukuje się, nie jest nadmiernie tłusty.

Kolejną zauważalną przeze mnie właściwością oleju z wiesiołka jest redukcja napięcia nerwowego. Przy regularnej suplementacji jestem mniej nerwowa, mniej zestresowana - pomimo iż nie mam zbyt łatwego czasu w moim życiu (małe dziecko, nadmiar nowych obowiązków).


Jak już wspomniałam na początku, olej z wiesiołka ma właściwości obniżające ciśnienie krwi, a ponadto zmniejsza zawartość złego cholesterolu w organiźmie,  przez co ma pozytywny wpływ na układ krążenia. Olej ten posiada również właściwości antynowotworowe, poprawia ogólną odporność organizmu, pamięć oraz zwiększa koncentrację. Polecany jest szczególnie w momentach intensywnej pracy umysłowej.

Olej z wiesiołka łagodzi bóle i zapalenia stawów, bóle reumatyczne, bóle brzucha a nawet bóle menstruacyjne. Pozytywnie wpływa na funkcjonowanie wątroby. 

Jednym z dodatkowych, bardzo fajnych właściwości oleju z wiesiołka jest wsparcie procesu odchudzania :) Głównie przez przyspieszenie procesu trawienia i pomoc w redukcji tkanki tłuszczowej. Olej ten zapobiega magazynowaniu się tłuszczów, ułatwia ich spalanie, a także pomaga usunąć toksyny z organizmu.


Taki niepozorny olej z wiesiołka to bardzo przyjemny, drogocenny suplement, który korzystnie wpływa właściwie na wszelkie możliwe aspekty zdrowotne i urodowe :) Warto się z nim zaprzyjaźnić, bo naprawdę szybko zauważyć można różnicę, szczególnie w kwestii wyglądu zewnętrznego cery, włosów czy paznokci. Dodatkowe "profity" zdrowotne są jednak według mnie jeszcze bardziej pożądane. Należy jednak pamiętać, by oleju z wiesiołka nie stosować przez okres dłuższy niż rok, a chorzy na epilepsję powinni zupełnie go unikać.

 
Znacie olej z wiesiołka? Suplementujecie go?

wtorek, 6 marca 2018

Uber Tan - Naturalnie samoopalająca pianka do ciała

 Uber Tan - Naturalnie samoopalająca pianka do ciała
- opinia o produkcie
 

Pora roku nie sprzyja naturalnej opaleniźnie. Coraz rzadziej chcemy też korzystać z solarium. Myślę, że wzrasta świadomość jego szkodliwości i jak kilkanaście lat temu niemal na każdym rogu miasta można było je zobaczyć, tak teraz jest tego naprawdę niewiele i zwykle świecą pustkami. No dobrze, ale czasami jednak nie chce się być aż tak bladym, a nie ma przecież wątpliwości, że skóra lekko muśnięta opalenizną wygląda dużo atrakcyjniej. Jak sobie z tym radzić w sposób miły i przyjemny?


Dobrym rozwiązaniem będzie Naturalnie samoopalająca pianka do ciała Uber Tan. Zamknięta została w białym, plastikowym opakowaniu z pompką. Działa ona bardzo sprytnie, jednym kliknięciem aplikujemy na dłoń dosyć pokaźną ilość białej pianki. Wsmarowujemy ją w ciało szybko i łatwo. Zapach kosmetyku niestety przypomina większość samoopalaczy - według mnie nie należy do najprzyjemniejszych.

Cena : 99 zł
Pojemność : 200 ml
Dostępność : uber.com.pl


Co obiecuje producent? :

Naturalna i zdrowa opalenizna tylko z Uber Tan! Lekka i łatwa do stosowania bez rękawicy. Ta szybko wysychająca pianka pozostawia naturalną i długotrwałą opaleniznę. Wypełniona skarbami natury, zawierająca wyciąg z oczyszczających orientalnych Alg Morskich i nawilżających Kwiatów Bawełny, pozostawi Twoją skórę delikatną i promienną. Nawilży ona skórę suchą i niezdrowo wyglądającą oraz pozostawi delikatny pocałunek słońca na ciele. Dzięki naszej wiedzy i doświadczeniu udało nam się wyeliminować charakterystyczny aromat na rzecz subtelnego zapachu oraz naturalnej opalenizny.

Zastosowana w niej naturalna formuła kwasu DHA z cukrów owoców i warzyw, powoduje, że pianka nie brudzi bielizny ani ubrania, gdyż oddziałuje jedynie w kontakcie ze skórą. Naturalna opalenizna pojawia się w ciągu dwóch godzin, nie pozostawiając zapachu, plam ani smug. Można z ufnością, ubrać się natychmiast po zastosowaniu.Wspaniała do codziennego stosowania!


Skład :

Aqua, Dihydroxyacetone, Cocamidopropyl Betaine, Lauramine Oxide, Glycerin, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, PEG-12 Dimethicone, Parfum, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Citric Acid, Eugenol, Geraniol, Citronellol, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Laminaria Japonica (Seaweed) Extract, Gossypum Hirsutum L Sympodia (Cotton Flower) Extract.

W składzie znajdziemy nawilżającą glicerynę, ekstrakt z alg morskich oraz ekstrakt z kwiatów bawełny. Reszta to konserwanty i silikon. W składzie kosmetyku nie ma parabenów ani glutenu.


Moja opinia o produkcie :

Naturalnie samoopalająca pianka do ciała Uber Tan to kosmetyk o subtelnym działaniu. Delikatnie zabarwia skórę, nie powodując sztucznego efektu ani przesadnego odcienia opalenizny. Dzięki formule pianki nie ma ryzyka, że nałożymy zbyt wiele samoopalacza. Jest wydajna. Ma także działanie nawilżające. Skóra jest po niej miękka i gładka. 

Samoopalacz nie brudzi odzieży. Nie trzeba czekać po jego nałożeniu. Bezpośrednio po aplikacji można się ubrać. Nie pozostawia śladów nawet na białej odzieży. 

Pianka jest wygodna i łatwa w użyciu. Efekt opalenizny uzyskujemy już po 2 godzinach od aplikacji.
Kosmetyk nie zostawia na skórze intensywnych i nieestetycznych smug, jak większość podobnych do niego produktów. Nie jest jednak tak, że całkowicie unikniemy na skórze smużenia. Wszystko zależy od dokładności naszej aplikacji. Jeśli niestarannie lub niedokładnie nałożymy piankę, mogą powstać delikatne smugi innego zabarwienia skóry.


Producent obiecuje, że kosmetyk nie ma intensywnego zapachu samoopalacza. Według mnie niestety ma. Może nie aż tak intensywny jak większość podobnych produktów, ale ten charakterystyczny zapach jest wyczuwalny nawet w Uber Tan - zarówno w piance jak i później na skórze. 

Zaletą Uber Tan jest wygoda użytkowania, szybki i delikatny efekt brązujący, wydajność produktu oraz naturalny wygląd opalenizny przypominającej skórę muśniętą słońcem. Mus samoopalający Uber Tan dedykowany jest dla każdego typu karnacji, sam dostosowuje intensywność pigmentacji po nałożeniu na skórę. Wadą może okazać się dosyć spora cena.

Znacie ten kosmetyk? Słyszałyście o nim? Zainteresował Was?
Używacie kosmetyków samoopalających?

poniedziałek, 5 marca 2018

Styczniowo - lutowe denko kosmetyczne

Styczniowo - lutowe denko kosmetyczne
Produkty, których zużycie nastąpiło w styczniu i lutym oraz krótka recenzja, 
jakie wywarły na mnie wrażenie.
 
• Kupię ponownie.
• Być może kupię.
• Nie kupię.


1. L'biotica - Biovax, Limited Collection, regenerująca seria do włosów osłabionych i wypadających, Jaśmin Indyjski i Mleko Kokosowe - Bardzo polubiłam tą maskę. Sprawia, że moje włosy są miękkie, ładnie się układają, falują, są niesamowicie dobrze nawilżone, elastyczne i pełne objętości. Szkoda,że jest to edycja limitowana, bo maska naprawdę udana! Więcej o niej przeczytacie w TYM poście.

2.  Dermena Hair Care - Kuracja w ampułkach do włosów osłabionych, nadmiernie wypadających - O kuracji pisałam niedawno. W zasadzie opakowanie nie trudno jest zużyć, ponieważ starcza na 15 dni stosowania. O efektach po tak krótkim czasie nie można mówić, jednak ampułki pomogły mi usunąć problem swędzenia skory głowy. Żeby określić skuteczność ograniczającą wypadanie włosów, musiałabym sięgnąć po więcej opakowań. Więcej na temat ampułek przeczytacie w TYM poście.


3.  Novakosmetyki - GoCranberry - Balsam do ciała - Formuła ujędrniająca - Polski kosmetyk o naturalnym składzie. Fajnie sprawdził się w roli nawilżacza i wygładzacza skóry, jednak stosunkowo długo się wchłaniał. Z biegiem czasu jego zapach, który na początku mi się podobał, zaczął mocno przeszkadzać. Przez tą kwestię nie wiem czy jeszcze do niego wrócę. Więcej na temat balsamu pisałam w TYM poście.

4. Revlon Colorstay podkład 180 - Tak jakoś się składa, że od jakiegoś czasu kupuję tylko ten podkład. Polubiłam go, ale nie jest tak, że uważam, że jest najlepszy. Jest dobry, aczkolwiek miałam lepsze. Przy okazji dajcie znać jaki jest Wasz ulubieniec podkładowy i co warto przetestować?

5. Lily Lolo - Naturalny krem nawilżający na noc do cery normalnej - Hydrate Night Cream - Naturalny krem o niesamowicie bogatym w składniki odżywcze składzie. Pokochałam go od pierwszego użycia. Doskonały w każdym calu! Więcej o nim przeczytacie w TYM poście.

6.  Aube - ProCollagen+ Synthesis Serum pod oczy - Kolejny bardzo dobry, a wręcz doskonały kosmetyk do pielęgnacji twarzy. Tym razem skóry wokół oczu. Skład tego serum to ogromne bogactwo składników odżywczych, odmładzających, przeciwzmarszczkowych i ujędrniających. Systematyczne używanie tego serum daje naprawdę dobre efekty. Więcej o nim w TYM poście.

7. Dermedic - Linum Emolient - Mydło do rąk chroniące barierę lipidową skóry - Niestety mydełka nie ma na zdjęciu, jak również poniższych dwóch kosmetyków, ponieważ przez przypadek wyrzuciłam opakowania. Mydło do rąk Dermedic w płynie o którym pisałam w TYM poście jest bardzo dobre - nie wysusza skóry a wręcz ją nawilża. Dzięki niemu unormowałam nieco swoje dłonie w okresie jesienno-zimowym. Świetny kosmetyk.

8. Rexona - antyperspirant - Standardowo zużyte kolejne opakowanie. Tym razem wersja do czarnych ubrań. Dobry, skuteczny i niezawodny antyperspirant. Najbardziej wydajny w formie sztyftu.

9. Balea - żel pod prysznic - Kolejny żel pod prysznic Balea. W mojej łazience przewija się ich sporo. Lubię za zapach, nie wysuszanie skóry i ładne, kolorowe opakowania.

Znacie któryś z powyższych kosmetyków? 
Jak się u Was sprawdza? Może macie ochotę któryś poznać?

piątek, 2 marca 2018

Basil Element - Trychologiczny peeling oczyszczający przeciw wypadaniu włosów

 Basil Element - Trychologiczny peeling oczyszczający 
przeciw wypadaniu włosów
- opinia  produkcie 

Seria Basil Element jest już dosyć znana w świecie włosomaniaczek. Powszechnie w sprzedaży można ją dostać na przykład w Drogerii Natura, gdzie dosyć szybko znika z półek. Do całej linii dołączył niedawno peeling trychologiczny. Dziś chcę Wam o nim napisać parę słów.


Peeling skóry głowy jest coraz bardziej popularny. Często naprawdę pomaga w pielęgnacji skóry głowy, choć ostrożnie obchodzić się z nim powinny właścicielki wrażliwej skóry głowy. Peeling można wykonać z domowych produktów. Skuteczniej jednak gdy sięgniemy po produkt gotowy. 

Peeling trychologiczny Elfa Pharm Vis Plantis Basil Element zamknięty został w zielonej, miękkiej, półprzezroczystej tubie ze spiczastą końcówką ułatwiającą dokładną, międzywłosową aplikację. Peeling bardzo ładnie pachnie i jako nieliczny : nie zawiera drobinek. Jego działanie złuszczające opiera się głównie na zawartości kwasów. Peeling ma żelową konsystencję, nieco płynną, przez co jest troszkę mniej wydajny i łatwo nałożyć go zbyt wiele.

Cena : 29 zł
Pojemność : 125 ml
Dostępność : sklep.elfa-pharm.pl/pl


Co obiecuje producent? :

Dbając o włosy nie zapominaj o skórze głowy, w której są zakorzenione. Regularnie oczyszczaj ją za pomocą peelingu, by odblokować pory i usunąć zrogowaciały naskórek, zalegający w mieszkach włosowych oraz dodatkowo zalegające zanieczyszczenia, w tym pozostałości po kosmetykach. Dzięki temu przywrócisz fizjologiczną równowagę skóry, a włosy staną się mocniejsze i mniej podatne na wypadanie.

Efekty po 4 tygodniach stosowania :
  •     Oczyszcza skórę głowy i poprawia jej kondycję
  •     Zmniejsza podatność skóry na łupież
  •     Reguluje wydzielanie sebum
  •     Łagodzi podrażnienia i świąd
  •     Wzmacnia i nawilża włosy
  •     Zmniejsza tendencję włosów do przetłuszczania się
  •     Poprawia odporność włosów na uszkodzenia

Sposób użycia :

Nałóż niewielką ilość peelingu na skórę, zanim umyjesz ją szamponem, pomoże ci w tym specjalna końcówka. Rozmasuj kosmetyk opuszkami palców, by rozprowadzić go dokładnie na całej powierzchni skóry głowy. Pozostaw go na na 5-10 minut, a następnie spłucz ciepłą wodą i umyj głowę szamponem Basil Element. Stosuj peeling nie częściej niż 1-2 razy w miesiącu, jeśli Twoja skóra głowy jest sucha. Jeżeli zmagasz się z oznakami łupieżu oraz z tendencją do przetłuszczania, używaj go 1-2 razy w tygodniu.

Przeciwwskazania:

Nadwrażliwość na którykolwiek ze składników preparatu. Zaleca się utrzymać minimum tygodniowy odstęp od zastosowania peelingu do wykonania zabiegów fryzjerskich (farbowanie, trwała ondulacja). Unikać  kontaktu preparatu z błonami śluzowymi oraz oczami. Przy zastosowaniu peelingu na nieowłosioną skórę głowy, należy ograniczyć jej ekspozycję na słońce oraz zastosować preparat z filtrem.


Skład :

W składzie peelingu znajdziemy kwas glikolowy oraz kwasy owocowe. Sporo nawilżaczy w postaci humektantów oraz naturalnych ekstraktów i wyciągów, np. z bazylii. Dodatkowo kosmetyk posiada substancję o działaniu przecigrzybicznym i przeciwłupieżowym.

Ocimum Basilicum Element to naturalny, ekologiczny ekstrakt pozyskiwany z bazylii, na drodze nowatorskiej metody biotechnologicznej stosowanej do tej pory głównie w farmacji. Badania kliniczne wykazały, że ekstrakt z bazylii znacząco zmniejsza wypadanie włosów u kobiet i mężczyzn cierpiących na łysienie androgeniczne, wzmacnia i odmładza skórę głowy, opóźnia utratę włosów i zagęszcza je.

Kwasy owocowe (AHA) zawarte w peelingu Basil Element to kwas mlekowy, cytrynowy i winowy, pochodzące ze skoncentrowanego ekstraktu z marakui i cytryny. Ich działanie wspiera dodatkowo kwas glikolowy. Efektywnie nawilżają i oczyszczają skórę, wspomagając jej odnowę i regenerację.


Moja opinia o produkcie :

Peeling trychologiczny Basil Element działa w sposób delikatny. Nie uszkadza naskórka, ponieważ nie ma drobinek. Nie podrażnia skóry głowy. Gładko sunie po jej powierzchni. To taki delikatny glutek, który działa skutecznie a zarazem subtelnie.
Peeling oczyszcza skórę głowy, normalizuje ją, sprawia, że jest ukojona. Redukuje świąd. Skutecznie usuwa problemy z łupieżem.

Włosy po systematycznym stosowaniu peelingu mniej się przetłuszczają, a skóra głowy jest dobrze nawilżona. Znika problem przesuszenia skalpu, tak popularny o tej porze roku. 

Główny składnik tego produktu, kwas glikolowy w towarzystwie kwasów owocowych ma bardzo efektywne działanie nawilżające, złuszczające, peelingujące oraz wspomaga odnowę i regenerację skóry. 

Peeling Basil Element jest produktem skutecznym a zarazem delikatnym. Ponarzekać jedynie trochę można na słabszą wydajność, ze względu na rzadką, żelową konsystencję. Mimo wszystko od peelingu nie wymaga się jakiejś dużej wydajności, ponieważ takiego kosmetyku nie używamy przy każdym myciu głowy.

Znacie peeling trychologiczny Basil Element ? 
Zainteresował Was?

czwartek, 1 marca 2018

Przegląd torebek ze sklepu Rosegal

Przegląd torebek ze sklepu Rosegal

W sklepie Rosegal znajdziecie mnóstwo kolorowych, modnych torebek. Różne fasony i style. Od plecaczków po wielkie torby i wizytowe torebeczki. Dzisiaj chcę pokazać Wam kilka nowości, bo jak wiadomo : torebek i butów nigdy dość :) :


Czy któraś Wam się spodobała?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...