W dzisiejszym poście chciałabym Wam przybliżyć znane wszystkim i popularne od lat maski do włosów z linii profesjonalnych kosmetyków fryzjerskich marki Stapiz. Kosmetyki fryzjerskie zamawiam w ostatnim czasie w hurtowni fryzjerskiej na stronie fryzomania.pl
sobota, 2 października 2021
Maski do włosów Stapiz Professiolnal Banana oraz Stapiz Sleek Line Repair, Volume i Colour - która najlepsza?
sobota, 18 września 2021
Novex Brazilian Keratin - keratynowa maska do włosów + Szczotka kokówka do włosów Ronney
niedziela, 5 września 2021
Zakupowe szaleństwo w sklepie Bee.pl - kosmetyki naturalne i inne cudeńka
czwartek, 8 lipca 2021
4 Szpaki - Delikatny dezodorant w kremie - zapach Mandarynkowy
Dzisiaj mam dla Was coś wyjątkowego. Mianowicie naturalny dezodorant w kremie o pięknym zapachu mandarynek. Jestem ciekawa czy już próbowaliście tego typu kosmetyków? W dzisiejszym poście przybliżę Wam ten produkt i napiszę o jego największych atutach.
Na początku zaznaczę, że kosmetyki z Mydlarni 4 Szpaki to produkty polskie, tworzone z pasją i starannością zarówno pod względem wyglądu zewnętrznego, jak i przede wszystkim bezpiecznego składu oraz substancji odżywczych.
Dezodorant w kremie zamknięty został w małym słoiczku zamykanym metalowym wieczkiem. Jego kolor jest żółty, konsystencja kremowo woskowa, delikatnie nabiera się na palec i wsmarowuje w skórę. Dzięki takiej formie kosmetyk jest mocno wydajny. Do pełnej aplikacji nie trzeba użyć dużej ilości kremu. Opakowanie prezentuje się bardzo gustownie.
Zapach kosmetyku jest bardzo przyjemny, cytrusowy z istotnie wyczuwalną nutą mandarynek. Zapach utrzymuje się kilka godzin na skórze. Myślę, że to całkiem niezły wynik.
Cena : 44,90 zł
Pojemność : 60 ml
Dostępność : eranatura.pl
Co obiecuje producent? :
Naturą gruczołów potowych jest pocenie. Oczywiście wiemy, że to truizm, ale taki niesamowicie ważny. Skóra pod pachami naturalnie wydziela pot i jest to zdrowy znak, który daje nam nasze ciało. Poprzez ten naturalny proces jakim jest pocenie, nasze ciała regulują temperaturę, odprowadzają zbędne toksyny i nadmiar substancji takich jak aminokwasy, chlorki wapnia, mocznik, sód, czy potas. Między innymi dlatego stworzyliśmy naturalny dezodorant w kremie, który nie blokuje tego naturalnego procesu. Na wstępie warto więc zaznaczyć, że nie jest to antyperspirant. Dezodoranty i antyperspiranty to nie są takie same produkty. Antyperspirant to kosmetyk BLOKUJĄCY! Mechanicznie blokuje pracę gruczołów potowych i przeszkadza w poceniu, a tym samym nie pozwala organizmowi naturalnie usuwać zbędnych substancji. Niefajnie i nienaturalnie.
4 Szpaki jako firma produkująca ekologiczne kosmetyki stworzyliśmy coś niesamowitego. Dezodoranty naturalne w kremie, których zadaniem jest pokonać skutek uboczny procesu pocenia - przykry zapach potu, szanując przy tym skórę pod pachami. Nasz ekologiczny dezodorant absorbuje nieprzyjemny zapach, wchłania nadmiar potu, działa bakteriobójczo, łagodzi podrażnienia (np. powstałe podczas golenia pach) i pozostawia długotrwałe uczucie świeżości. Wiemy, że nasze naturalne dezodoranty pod pachy sprawdzają się w różnych warunkach - zarówno zimą, jak i latem; podczas uprawiania sportu; na wakacjach w ciepłych krajach; w górach czy nad morzem - otrzymaliśmy mnóstwo pozytywnych recenzji w kwestii ich działania. Należy jedynie pamiętać o tym, że żeby dezodorant zadziałał zgodnie z przeznaczeniem, wystarczy zastosować zaledwie odrobinę - dzięki temu ma szansę dobrze się wchłonąć i jest bardzo wydajny.
To wspaniały naturalny kosmetyk, który w składzie ma między innymi ziemię okrzemkową, której głównym zadaniem jest pochłanianie potu i łagodzenie podrażnień, a przy okazji dobrze też wpływa na wygląd i kondycję skóry - wyrównuje jej koloryt, zmiękcza ją, pochłania nadmiar sebum i łagodzi podrażnienia. W składzie znajdziemy też skrobię ziemniaczaną, która pochłania wilgoć, zagęszcza kosmetyki i koi skórę. Nie jest to oczywiście cały skład. Dodatkowe składniki to np. skrobia z maranty trzcinowej, gliceryna roślinna czy masło shea, ale nie znajdziemy w nim soli, parabenów i innych składników chemicznych. Dobrze skomponowane ze sobą produkty powodują, że naturalny dezodorant na prawdę dobrze działa.
Ten dezodorant nie blokuje wydzielania potu, a zamiast tego skutecznie absorbuje przykry zapach i wilgoć. Jego głównym zadaniem jest zniwelowanie niepożądanych efektów pocenia i utrzymanie wrażliwej skóry pod pachami suchej i świeżej nawet przez cały dzień. Warto jednak pamiętać, że skuteczność działania deo jest zależna od indywidualnych predyspozycji organizmu do wydzielania potu.
Mandarynkowa wersja zapachowa na pewno spodoba się wielbicielom i wielbicielkom słodkich, świeżych zapachów. Jest wyczuwalny w trakcie aplikacji i jakiś czas po, jednak jednocześnie na tyle neutralny, żeby nie wchodzić w paradę perfumom, bo z czasem stopniowo się ulatnia.
Skład :
W składzie znajdziemy masło shea, skrobię ziemniaczaną, olej kokosowy, wodorotlenek magnezu, marantę trzcinową, ziemię okrzemkową oraz glicerynę roślinną. Dezodorant wolny jest od sody, dzięki czemu nie powoduje podrażnień i alergii.
Moja opinia o produkcie :
Konsystencja dezodorantu jest bardzo gładka i kremowa. Dobrze się rozprowadza i wchłania. Już niewielka ilość produktu wystarczy na pełną aplikację, dzięki czemu produkt jest bardzo wydajny. Producent obiecuje, że słoiczek powinien wystarczyć nawet na 4-5 miesięcy codziennego stosowania. Dezodorant jest bardzo łagodny dla skóry, nie powoduje podrażnień. Skład został pozbawiony sody, która najczęściej uczula, stąd też nawet alergicy mogą spokojnie sięgnąć po ten produkt. Nie muszę pisać o walorach zdrowotnych stosowania tego typu dezodorantu, ponieważ są one nieocenione w porównaniu z antyperspirantami. Niestety nie dają aż takiego komfortu jak tradycyjne blokery potu. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by dla naszego dobra i zdrowia stosować dezodorant kilkukrotnie , tak aby zachować komfort przez cały dzień.
Dezodorant istotnie odświeża skórę, absorbując wilgoć i przykry zapach. Jednak jego działanie nie może być porównywalne z antyperspirantem i nie jest tak długotrwałe. Coś za coś. Jest to produkt wegański o dobrym, odżywczym składzie. Nie szkodzi, nie uczula i nie podrażnia - przy czym pozwala skórze oddychać, regulować temperaturę ciała oraz naturalnie pozbywać się z organizmu toksyn.
Zapach mandarynkowy jest bardzo przyjemny. Lekka nuta cytrusów, świeży i orzeźwiający aromat. Zapach utrzymuje się jakiś czas na skórze, jednak z biegiem dnia, staje się coraz mniej wyczuwalny.
Generalnie taki naturalny dezodorant warto mieć. Warto stosować go choćby raz na jakiś czas, by organizm odpoczął nieco od tradycyjnych, antyperspirantowych blokerów. Osobiście polubiłam się z tym kosmetykiem i myślę, że zagości u mnie na stałe.
wtorek, 29 czerwca 2021
Clochee - Lekki balsam nawilżający do ciała "Słodka pomarańcza"
Dziś chcę Wam przedstawić bardzo przyjemny Lekki balsam nawilżający do ciała Słodka pomarańcza z Clochee - kosmetyk naturalny i niezwykle delikatny.
Balsam zamknięty został w niebieskiej buteleczce z pompką. Ułatwia ona korzystanie z niego, jest wygodna, a zarazem pełni funkcję higieniczną, zabezpieczając produkt przed dostaniem się do jego wnętrza bakterii z zewnątrz. Etykieta produktu staranna i stonowana, dzięki czemu całość prezentuje się elegancko i niekrzykliwie. Sam balsam ma kolor biały i kremową konsystencję. Nie lepi się, ekspresowo wchłania się w skórę i przepięknie oraz długotrwale pachnie - co zdarza się dosyć rzadko w przypadku kosmetyków naturalnych.
Zainteresował Was?
sobota, 13 marca 2021
Wydawnictwo Znak - "Moc Truchleje" Sylwia Winnik oraz "Gorączka Świątecznej Nocy" Caroline Hulse
Święta w czasie wojny na zawsze zapadają w pamięć. Cudem zdobyte jedzenie, tekturowa choinka w kącie celi i wspólnie odśpiewane „Bóg się rodzi” na tyłach baraku były szczytem odwagi. Ale tak spędzone Boże Narodzenie stawało się też namiastką domu, iskierką nadziei, że kiedyś jeszcze spędzi się je z bliskimi.
Sylwia Winnik sięga po nie znane dotąd świąteczne wspomnienia świadków historii. Inspiracją była dla niej opowieść rodzinna – wspomnienia prababci o Bożym Narodzeniu obchodzonym tuż po wojnie. W skromnych warunkach, ale w niepowtarzalnej rodzinnej atmosferze. Prababcia Emilia w czasie wojny ledwie uniknęła wywiezienia do Auschwitz. Te święta były więc dla niej prawdziwym cudem.
„Moc truchleje. Opowieści wigilijne 1939–1945” to zbiór wspomnień dotyczących świąt spędzonych w obozach koncentracyjnych, w kołchozach na Syberii albo w konspiracji. Te chwytające za serce historie udowadniają, że w skrajnych sytuacjach to poczucie wspólnoty z innymi ludźmi może dać nadzieję i siłę, przetrwać."
Claire i Matt chcą spędzić święta z córką. Tyle że są po rozwodzie i w dodatku każde z nich znalazło nowego partnera. Jadą więc w pełnym składzie. Claire zabiera Patricka – zapalonego sportowca szykującego się do startu w Iron Manie. Matt przyjeżdża ze swoją nową miłością, Alex – inteligentną, zabawną i anielsko cierpliwą. Najważniejsza jest jednak Scarlett – siedmiolatka i jej wymyślony przyjaciel Posey – wielki fioletowy pluszowy królik.
Ośrodek, do którego jadą, nosi nazwę Szczęśliwy Las i oferuje multum atrakcji, na które żadne z nich nie ma ochoty. Próbując przetrwać kilka wspólnych dni, piją trochę za dużo, zdradzają swoje sekrety z przeszłości i starają się nie kłócić. Ale i tak wszystko kończy się pełnym przerażenia i łez telefonem na policję…
Co poszło nie tak? Przecież się umawiali, że będą się zachowywać jak dorośli… Gorączka świątecznej nocy to szalona powieść z komediowym twistem, którą pokochają fani „To właśnie miłość” i „The Holiday”."
Caroline Hulse – na co dzień pisze, spełniając swoje marzenie o tym, żeby móc pracować w pidżamie. Czasami zajmuje się też zarządzaniem zasobami ludzkimi. Żyje z mężem i psem w Manchesterze. Gorączka świątecznej nocy to jej debiut, który został wydany w 15 krajach.