Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makijaż permanentny brwi metodą piórkową. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makijaż permanentny brwi metodą piórkową. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 grudnia 2017

Nowoczesne preparaty do domowej stylizacji brwi Inveo - henna i wypełniacz

Nowoczesne preparaty do domowej stylizacji brwi Inveo 
- henna i wypełniacz
- opinia o produktach


Brwi to mój słaby punkt. Genetyka nie obdarzyła mnie nimi praktycznie wcale : są bardzo rzadkie i jasne, niemal niewidoczne. Od czasów nastolatki je malowałam, a jakiś czas temu zdecydowałam się wykonać makijaż permanentny. Z jego efektów jestem zadowolona do dnia dzisiejszego, bo wreszcie mam brwi, gdy rano wstaję z łóżka :) aczkolwiek makijaż nieco już wybladł i często poprawiam jego kontury czymś ciemniejszym. Tym razem zdecydowałam się na preparaty Inveo, które zaskoczyły mnie przede wszystkim swoją formą, ale o tym zaraz.


Dwa podobnie wyglądające kosmetyki różni od siebie jedynie sposób użycia. Opakowania są bardzo podobne, utrzymane w klasycznej, biało - niebieskiej stylistyce. Na kartonikach mieści się szczegółowy opis produktów, wraz z ich składem, sposobem użycia a także zalecanymi środkami ostrożności. Rzetelny i wyczerpujący opis. W kartonikach umieszczono preparaty - czarne opakowania, przypominające maskarę do rzęs, zakończone pędzelkami. Bardzo wygodna forma, ułatwiająca stosowanie produktów.


Wypełniacz brwi w kremie - używa się wyjątkowo wygodnie. Pędzelek jest mały, dzięki czemu precyzyjnie można podmalować okolice wymagające dodatkowego wypełnienia. Jeżeli chodzi o kolor brązowy jest dla mnie idealny - nie ma odcieni rudości, nie jest za jasny, ani za ciemny. Dla blondynek kolor idealnie dobrany. Wypełniacz występuje również w kolorze czarnym. 


Jego kremowa konsystencja sprawia, że idealnie "osiada" na włoskach, nie oblepiając ich przy tym nieestetycznie oraz nie tworząc smug. Dzięki temu makijaż brwi wykonany przy pomocy tego wypełniacza wygląda bardzo naturalnie i subtelnie. Dużo ładniej niż taki, który wykonujemy kredką (zbyt mocno przerysowany). Wypełniacz na brwiach utrzymuje się z powodzeniem cały dzień i to jest kolejny jego atut. Nic nie rozmazuje się i nie zanika. W ciągu dnia nie wymaga nanoszenia poprawek.  Wygląda w ten sposób :


Wypełniacz usuwa się łatwo, przy pomocy zwykłego płynu do demakijażu lub emulsji micelarnej. To taki kosmetyk codziennego użytku - dopełnienie makijażu w pełnym zakresie.


Ultra delikatna henna do brwi w kremie Inveo to preparat jednoskładnikowy. Pierwszy raz spotkałam się z taką formą henny. Do tej pory znałam tylko te zamknięte w małych tubkach. Z reguły bałam się ich używać na własną rękę, ponieważ efekt nigdy nie był do końca przewidywalny na moich brwiach. Z henną Inveo jest zupełnie inaczej. Używa się jej łatwo a pędzelek znacznie ułatwia precyzyjną aplikację.

Żeby przeprowadzić efekt farbowania włosków, od dłuższego czasu nie chodziłam na hennę do kosmetyczki. Włoski stały się naprawdę bardzo, bardzo jasne - niemal niewidoczne. Zdjęcie poniżej :


Po wykonaniu henny Inveo prezentują się tak :


Kolor jest naturalny, subtelny, nieintensywny. Wyglądają naturalnie, ale są brązowe, nie blond jak wcześniej :) Jak dla mnie efekt idealny, taki jaki oczekiwałam. Samo użycie henny było bardzo wygodne. Preparat dostępny jest również w kolorze czarnym.


Producent zaleca trzymanie preparatu 3-4 minuty. Dla uzyskania mocniejszego efektu 6-8 minut. Nie należy przekraczać 10 minut. Po tym czasie hennę należy zmyć ciepłą wodą. Schodzi bardzo ładnie, bez większego problemu i praktycznie nie brudzi skóry. Producent zaleca również aby przed zastosowaniem kosmetyku przeprowadzić próbę uczuleniową, pomimo iż henna jest delikatna, została wzbogacona olejkiem arganowym i znacznie różni się od standardowych preparatów z utleniaczem. Jest to produkt delikatny a zarazem skuteczny. Myślę, że z powodzeniem wypróbować mogą go nawet najwięksi wrażliwcy. Efekt koloryzacji henną Inveo utrzymuje się około 2 tygodni. 

Preparaty do domowej stylizacji brwi Inveo zaskoczyły mnie przede wszystkim wygodą i łatwością użytkowania, trwałością oraz ładnym, nieprzerysowanym, delikatnym efektem, jaki dzięki nim uzyskać można na brwiach. Naturalna kolorystyka również spełniła w stu procentach moje oczekiwania. Bardzo polubiłam wypełniacz i używam go codziennie, a jeżeli chodzi o hennę, wreszcie nie muszę już biegać do kosmetyczki, bo mogę wykonać ją w domu, samodzielnie, szybko i z dziecinną łatwością. Polecam Wam zapoznać się z ofertą kosmetyków Inveo - myślę, że warto poznawać takie perełki.

Słyszałyście już o preparatach Inveo?
Zainteresowały Was?

wtorek, 27 grudnia 2016

Mój makijaż permanentny brwi metodą piórkową - Czy było warto?

 Mój makijaż permanentny brwi metodą piórkową 
- Czy było warto?


Miesiąc temu zdecydowałam się na makijaż permanentny brwi metodą piórkową. Metod jest kilka, zanim zdecydujemy się na taki makijaż, warto zastanowić się, która będzie dla nas odpowiednia. Ja wybrałam piórkową, ponieważ zależało mi na jak najbardziej naturalnym efekcie. Na ten moment (miesiąc po zabiegu, nikt nie podejrzewa nawet, że coś kombinowałam :D ).

Pomysł ten chodził mi po głowie już od kilku lat. Zawsze jednak albo brakowało czasu, albo po prostu bałam się go zrealizować. Dzisiaj chciałabym Wam opisać moje wrażenia już po wszystkim :)

Metoda piórkowa czyli tak zwany microblading polega na rysowaniu pojedynczych włosków pod odpowiednim kątem. Mają one za zadanie zagęszczenie łuków brwiowych dając złudzenie naturalnych włosków. Efekt końcowy to lekkie, delikatne podkreślone brwi. 

Aby naświetlić Wam obraz mojej desperacji, pokażę zdjęcia moich brwi przed wykonaniem makijażu permanentnego :


To nie jest tak, że były jasne... ich po prostu prawie nie miałam. Od dziecka niestety takie były : marne, rzadkie i mało widoczne.  
Kiedyś używałam odżywki do brwi - działała, włoski urosły, ale odkąd ją odstawiłam, to wróciły do wyglądu sprzed kuracji. Generalnie próbowałam chyba już wszystkiego.
Od lat je malowałam : na początku kredką, później odkryłam nieco lepsze, wodoodporne pomadki do brwi. Często jednak zmazywały się w trakcie dnia. Najbardziej jednak dobijające było to latem, po wyjściu z wody nad morzem, w upały lub nawet w porannych godzinach, gdy szybko musiałam zwlec się z łóżka, bo np. kurier zadzwonił, że stoi pod drzwiami... a ja bez brwi...
Miałam tego serdecznie dosyć. 


Rano, przed wyjściem do pracy, traciłam najwięcej czasu, by je równo pomalować. Co najgorsze : nigdy nie były równo pomalowane! Kupiłam nawet szablony do malowania, specjalne przyrządy, miarki - nie było reguły i tak często bywały nierówne.
Postanowiłam więc ułatwić sobie życie a, że akurat w moim Salonie Kosmetycznym była jesienna promocja i można było taki makijaż wykonać za połowę ceny - zapisałam się.


Jak to wyglądało?
Po przyjściu do kosmetyczki decydujemy się na kolor brwi oraz ich kształt.
1. Kosmetyczka robi nam hennę naszych brwi i reguluje ich kształt,
2. Następnie rysuje nam szkic i albo go akceptujemy albo poprawiamy aż ustalimy ostateczny ich wygląd,
3. Nałożone zostaje znieczulenie. Jest to maść znieczulająca, na którą dodatkowo nalepione są plasterki. Tak leży się około 30 minut, aż obszar brwi zostanie zupełnie znieczulony.
4. Następnie kosmetyczka nacina specjalnym mini nożykiem kreseczki imitujące włoski (jest to metoda piórkowa).
5. Po nacinaniu smaruje całą okolicę brwi pigmentem - odczekuje chwilę, aż pigment się przyjmie i powtarza czynności nacinania i kolejnego smarowania barwnikiem.


Cały zabieg trwa około 1,5 godziny (z tym, że 30 minut zajmuje czekanie aż znieczulenie zacznie działać), czyli samo wykonanie makijażu permanentnego to 1 godzina.

Po zabiegu należy natłuszczać brwi maścią na bazie wazeliny. Ja zakupiłam maść, którą polecała kosmetyczka. Tu możecie zobaczyć jaki ma skład :


Maść Pro Salve (Okluzyjny preparat leczniczy) kosztowała około 30 zł. Myślę jednak, że można znaleźć coś tańszego o podobnym składzie i działaniu. Dziś bym jej już nie kupiła, tylko szukałabym tańszego odpowiednika. 


Pierwszego dnia brwi są bardzo mocno zarysowane, bardzo ciemne i wyglądają źle. Są też troszkę spuchnięte (opuchlizna nie rzuca się jednak bardzo w oczy). Z biegiem czasu ich kolor jaśnieje a efekt staje się bardziej naturalny.

Po około 4 dniach w miejscach nacięć pojawiają się malutkie strupki. Trzeba bardzo uważać, by nie odpadły, bo wtedy będziemy miały ubytki w pigmencie. Bardzo ważne jest zatem nawilżanie i natłuszczanie (minimum 2 razy dziennie - brwi nie mogą być suche).

2 tygodnie od wykonania makijażu permanentnego wykonuje się bezpłatną korektę, która wygląda dokładnie tak samo, jak zabieg (znieczulenie, nacinanie, wpuszczanie barwnika). Trwa jednak krócej (około godziny), ponieważ uzupełniane są ubytki pigmentu, który się nie przyjął lub odpadł ze strupkami. Podczas korekty nasze brwi otrzymują ich ostateczny kształt.

Dwa tygodnie od korekty są już całkowicie zagojone i wyglądają bardzo naturalnie : 


W moim przypadku największy problem był z prawą brwią, której w zasadzie nie miałam i była praktycznie rekonstruowana. Dodatkowo mam sporą asymetrię między lewą a prawą stroną twarzy. Nie widać tego na pierwszy rzut oka, jednak podczas wykonywania makijażu, było to dość kłopotliwe.

Ostateczny efekt po miesiącu wygląda tak (zero podmalowywania) - wybaczcie jakość zdjęć, zrobiłam je telefonem : 


Na co warto zwrócić uwagę zanim zdecydujemy się na makijaż permanentny? :

+ Bardzo ważne, by salon kosmetyczny był sprawdzony i miał dobre opinie,
+ Barwnik - lepiej wybierać barwniki o chłodnym odcieniu, ponieważ ciepłe mogą z czasem zacząć robić się czerwone. Szczególną tendencję do tego mają brązy. Ja wybrałam kolor grafitowy (z racji, że jako blondynka, nie mogłabym przecież zdecydować się na kruczo czarne brwi) - wyglądałoby to dosyć zabawnie :) - jest też taka zasada, że kolor pigmentu może być maksymalnie dwa tony ciemniejszy od naszych włosów,
+ Znieczulenie - wiele salonów kosmetycznych nie stosuje znieczulenia lub mają je bardzo słabe i zlej jakości. Wtedy zabieg może być bardzo bolesny. Ja przy naprawdę dobrym znieczuleniu nie czułam bólu, tylko uczucie takiego delikatnego skrobania po skórze - nic więcej i tak powinno być. Makijaż permanentny nie może boleć.
+ Kształt brwi - Ważne byście Wy go wybrały, nie sugerowały się sugestią kosmetyczki. To Wy wiecie najlepiej, jakie brwi chcecie mieć przez następne lata.

Jak jest z trwałością makijażu permanentnego? :
Generalnie wszystko zależy od indywidualnych cech oraz od tego jak skóra będzie tolerowała barwnik oraz jaka jest jego jakość. Z reguły taki makijaż trzyma się około 2 lat. Czasami nawet do 5 lat. Z roku na rok staje się jednak jaśniejszy.

Ile to kosztuje? :
Ceny w Polsce są bardzo różne. Ja w promocji zapłaciłam 450 zł - w regularnej cenie w moim salonie makijaż permanentny brwi metodą piórkową to koszt 800 zł. Dosyć sporo, ale z tego co wiem, bywa też drożej. Cena zależy również od metody, którą sobie wybierzemy. Ja wybrałam piórkową, bo chciałam by efekt był delikatny i naturalny. Bardzo modną metodą jest także metoda cienia.

Co myślicie o trwałym makijażu brwi? Zdecydowałybyście się na coś takiego? 
Koniecznie dajcie znać.

niedziela, 20 marca 2016

Zabiegi kosmetyczne i niekosmetyczne, które mi się marzą. Wyniki konkursu z Alan Jey

 Zabiegi kosmetyczne i niekosmetyczne, które mi się marzą
Wyniki konkursu z Alan Jey

Większość zabiegów kosmetycznych jakoś nie bardzo mnie interesuje - albo są zbyt drogie, albo uważam je za zbędne, albo częściowo robię je samodzielnie w domu. Jest jednak kilka rzeczy, o których często myślę, że mogłabym je wykonać w profesjonalnym gabinecie. Nie do końca mam jednak zaufanie i nadal się waham. Wśród tych zabiegów są :


1. Makijaż permanentny brwi metodą piórkową - Od zawsze moje brwi są niemal niewidoczne. Zawsze muszę je malować i podkreślać ich kształt. Różnie to wychodzi. Czasami krzywo, czasami coś w ciągu dnia się zmaże, czasami są za mocno przerysowane, czasami za słabo. Makijaż permanentny metodą piórkową - ten dobrze wykonany, potrafi wyglądać naprawdę naturalnie i dzięki niemu zaoszczędziłabym sporo nerwów i czasu. Dodatkowo marzy mi się idealny ich kształt, ładne, pełne i idealne łuki :D Jedyne co mnie jeszcze powstrzymuje, przed wykonaniem makijażu permanentnego, to to, że mam obawy, czy ktoś tego nie zepsuje :)


2. Zabieg regenerujący włosy L'oréal Professionnel Absolut Repair Lipidium - Czytałam o tym zabiegu na kilku blogach. Efekty były naprawdę fantastyczne. Bardzo mi się marzy takowy, jednak nie znalazłam jeszcze żadnego salonu fryzjerskiego, który by to robił. Niedawno marzył mi się także zabieg Olaplex, ale po głębszej analizie i obserwacji tych nowych plexów wyrastających na rynku, jak grzyby po deszczu, aktualnie moje chęci na niego zostały zredukowane.


3. Laserowa korekcja wady wzroku - Od lat męczę się z wadą wzroku, która pogłębiła się ostatnimi czasy. Nie ma może tragedii, ale jestem skazana na soczewki i okulary. Laserowa korekcja wady wzroku marzy mi się od dawna, bo na zawsze naprawia wzrok. Boję się jednak tego zabiegu i boję się czasu rekonwalescencji po nim. Nie wiem także czy mogłabym się na niego zakwalifikować, z racji, że nie u każdej osoby można go przeprowadzić.


4. Poprawa owalu twarzy - Wśród zabiegów kosmetycznych jest kilka rodzajów takich, które poprawiają jędrność i elastyczność twarzy i choć może nie jest ze mną jeszcze najgorzej w tym zakresie, to jednak mogłabym któryś z takich zabiegów sprawdzić na sobie.
"Zgodnie z modelem „trójkąta młodości” piękna i młoda twarz charakteryzuje się wyraźnie zarysowanymi wypukłościami policzków oraz dobrze zaznaczoną linią żuchwy i podbródka. Taki kształt porównywany jest do trójkąta odwróconego wierzchołkiem do dołu i należy do typowych cech urody młodych osób. Pod wpływem upływu czasu włókna kolagenowe znajdujące się w naszej skórze tracą elastyczność i rozciągają się. Skutki tego procesu widoczne są w postaci zwiotczeń, opadających kącików ust, tzw. chomików czy drugiego podbródka. Kształt trójkąta radykalnie zmienia się pod wpływem grawitacji." (źródło) - ot tak zapobiegawczo wykonać :)

Generalnie to chyba wszystko. Nie można zmieniać wszystkiego na siłę, stąd też moja lista ogranicza się tylko do nieinwazyjnych zabiegów. Najważniejsze to akceptować siebie, takim jakim się jest i mieć świadomość, że nie ma osób idealnych. Ludzie robią wiele dla siebie, decydują się na operacje plastyczne itp. - nie krytykuję tego. Często jest tak, że z pewnymi rzeczami nie da się żyć a kosmetyka nie wystarcza. Gorzej jeśli wymyślamy i szukamy przysłowiowej "dziury w całym". Z tego co zauważyłam wiele z takich rzeczy uzależnia. Podobno tak działają tatuaże, piercingi, operacje plastyczne czy choćby zwykłe solarium. Trzeba po prostu ze wszystkim zachować umiar i zdrowy rozsądek.

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? 
Macie jakiś wymarzony zabieg, który chodzi Wam po głowie?

***********************************************
 Konkurs z Alan Jey wygrywają :

Madness
 Gosia Woźniak
Malwina Malwina


Serdecznie gratuluję i czekam na Wasze maile z adresami do wysyłki :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...