Naturalny kolor moich włosów to średni blond w tonacji ciepłej, typowo słowiański kolor. Rożne rzeczy robiłam z włosami, jednak zawsze oscylowało to w tonacjach jasnych. Długo czasu na mojej głowie gościł balejaż, ze względu na chęć posiadania jasnych refleksów- a dość słabe, źle znoszące rozjaśnianie całości włosy.
Odkąd zdecydowałam się na ingerencję farby na moich włosach, straciłam na zawsze podatność moich włosów na układanie się.Włosy stały się złośliwe, kapryśne, nie do ułożenia z wielką tendencją do puszenia się lub kręcenia od rożnych warunków pogodowych (deszcz, wilgoć). Jedynym ratunkiem była dla nich prostownica, która chociaż na moment dawała efekt domkniętych łusek włosa i uczesanej fryzury. Nie znałam się wtedy na pielęgnacji, nie miałam pojęcia o olejowaniu włosów.
Odkąd zachorowałam i wypadło mi 3 / 4 włosów postanowiłam zaniechać farbowania - ze względu by nie osłabiać dodatkowo farbą biednych, chorych włosów. To była moja świadoma decyzja, jednak nie wiedziałam jeszcze wtedy, jak długo nie będę ich farbować.
Na tym zdjęciu widać jak choroba zniszczyła moje włosy (dół włosów - porowatość maksymalna, łuski całkowicie otwarte, końce przerzedzone - gdyby nie to,że wcześniej włosy były rozjaśniane - z pewnością nie ucierpiałyby tak bardzo).
A tu już zdjęcie moich naturalnych odrostów, których dochowałam się od maja. Czerwona linia wskazuje mniej więcej dokąd sięgają, choć gubią się gdyż wcześniej robiłam pasemka i całość włosów na szczęście nie była nigdy pokrywana farbą. Odrosty w takiej formie są do "wytrzymania" - nie rzucają się aż tak w oczy, bo nie są równo odcięte od farby i dodatkowo kolorystycznie mało się różnią.
Na tym zdjęciu widać jak choroba zniszczyła moje włosy (dół włosów - porowatość maksymalna, łuski całkowicie otwarte, końce przerzedzone - gdyby nie to,że wcześniej włosy były rozjaśniane - z pewnością nie ucierpiałyby tak bardzo).
A tu już zdjęcie moich naturalnych odrostów, których dochowałam się od maja. Czerwona linia wskazuje mniej więcej dokąd sięgają, choć gubią się gdyż wcześniej robiłam pasemka i całość włosów na szczęście nie była nigdy pokrywana farbą. Odrosty w takiej formie są do "wytrzymania" - nie rzucają się aż tak w oczy, bo nie są równo odcięte od farby i dodatkowo kolorystycznie mało się różnią.
Od maja na mojej głowie nie pojawiła się farba. Właśnie minęło 6 miesięcy a mi coraz mniej chce się wracać do farbowania. Odrost nie jest na tyle dokuczliwy by mi bardzo przeszkadzał - tonacja włosów jest ciepła zarówno w przypadku odrostu jak i farbowanego dołu - stąd kontrast lekko zaciera się. Czasami aby go "rozjaśnić" używam suchego szamponu :) Nie czuję się zbyt komfortowo w takim wydaniu, aczkolwiek staram się o tym nie myśleć. Cieszę się raczej z tego, że włosy coraz mniej wypadają i odrastają.
Od maja niefarbowany odrost osiągnął prawie 12 cm - jestem dumna z tego wyniku.
Dodatkowo chyba wreszcie jestem gotowa, by pokazać Wam od czego zaczynałam, a jak to się ma do stanu z dzisiaj. Moja włosowa historia jeszcze ukaże się na blogu, jednak muszę dokładnie powybierać zdjęcia, abyście miały ogląd sprawy.
Wyobraźcie sobie, że w lutym tego roku miałam jeszcze długie (60 cm), w miarę gęste włosy, przyszła choroba, leki, które brałam (Heviran), maska proteinowa Kallos Keratin i pod koniec marca włosy tak masowo wypadały, że byłam praktycznie łysa, łyse placki na skórze głowy (szczególnie zakola) a długość tragicznie przerzedzona.
Oto zdjęcia z marca i z wczoraj (czyli po półrocznej, świadomej pielęgnacji, nastawionej na odzyskanie zdrowych, długich włosów) :
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wygląda to jeszcze dobrze. Szykuję się do kolejnego ścięcia około 10 cm długości już na dniach. Pogodziłam się z faktem, że aktualnych włosów nie da się uratować - jednak robię wszystko co mogę, by włosy nowe, które wyrastają, były zdrowe i piękne. W przyszłym roku chcę wsiąść ślub - mam nadzieję,że do tego czasu uda mi się uzyskać w miarę estetyczny wygląd mojej fryzury.
Dodatkowo chyba wreszcie jestem gotowa, by pokazać Wam od czego zaczynałam, a jak to się ma do stanu z dzisiaj. Moja włosowa historia jeszcze ukaże się na blogu, jednak muszę dokładnie powybierać zdjęcia, abyście miały ogląd sprawy.
Wyobraźcie sobie, że w lutym tego roku miałam jeszcze długie (60 cm), w miarę gęste włosy, przyszła choroba, leki, które brałam (Heviran), maska proteinowa Kallos Keratin i pod koniec marca włosy tak masowo wypadały, że byłam praktycznie łysa, łyse placki na skórze głowy (szczególnie zakola) a długość tragicznie przerzedzona.
Oto zdjęcia z marca i z wczoraj (czyli po półrocznej, świadomej pielęgnacji, nastawionej na odzyskanie zdrowych, długich włosów) :
MARZEC 2014 - efekt wypadania pochorobowego włosów :
LISTOPAD 2014 - Pół roku walki o odzyskanie włosów :
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wygląda to jeszcze dobrze. Szykuję się do kolejnego ścięcia około 10 cm długości już na dniach. Pogodziłam się z faktem, że aktualnych włosów nie da się uratować - jednak robię wszystko co mogę, by włosy nowe, które wyrastają, były zdrowe i piękne. W przyszłym roku chcę wsiąść ślub - mam nadzieję,że do tego czasu uda mi się uzyskać w miarę estetyczny wygląd mojej fryzury.
Inspiracją w powrocie do naturalnego koloru jest dla mnie ta fryzura :
PLUSY NIEFARBOWANIA :
+ Włosy zaczynają odrastać piękne i zdrowe,
+ Znacząco poprawiła się ich kondycja,
+ Włosy naturalne są lśniące, gładkie i miłe w dotyku - nie jak rozjaśniane : matowe, suche i szorstkie.
+ Włosy naturalne są grubsze i podatne na dociążenie,
+ Włosy naturalne nie puszą się, są zdyscyplinowane - normalne!
W rozjaśnianiu wykańczało mnie przede wszystkim ciągłe wysuszanie włosów, wysoka porowatość, sterczenie pojedynczych włosków jak stóg siana na każdą stronę świata, puszenie, mecząca- wielogodzinna pielęgnacja włosów rozjaśnianych i marne jej efekty. Mam dość. Mam dość niesfornych, nieposłusznych, "martwych" włosów, kruszenia się końcówek i nie możności zapuszczenia założonej długości włosów.
Mam nadzieję, że moja cierpliwość będzie łaskawa dla moich włosów i dam im odrosnąć w naturalnym kolorze. Mam nadzieję, że powrót do naturalnego blondu nastąpi jak najszybciej.
Czy któraś z Was podobnie jak ja, zapuszcza naturalki?
Macie jakieś sposoby na denerwujące odrosty?
Co myślicie o mojej walce o zdrowe włosy?
Macie jakieś sposoby na denerwujące odrosty?
Co myślicie o mojej walce o zdrowe włosy?




