Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek z żywych kwiatów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wianek z żywych kwiatów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 22 sierpnia 2015

Trochę prywaty : O wrażeniach po ślubie słów kilka

 Trochę prywaty : O wrażeniach po ślubie słów kilka


Wiele z Was dopingowało mnie w czasie przygotowań przedślubnych, za co serdecznie Wam dziękuję - bo nie było to łatwe a już przed samym ślubem stres sięgnął zenitu. Niektórzy jednak nie wiedzą, że 2 tygodnie temu wyszłam za mąż ;) Dziś na blogu troszkę prywaty więc jeśli macie ochotę to poczytajcie, jeśli nie, z pewnością znajdziecie inne posty godne uwagi. 


Pierwsza sprawa : nigdy nie myślałam, że ślub przyniesie ze sobą tyle stresu. Stres ten trwał już od kilku tygodni przed i rozkładał się po wszystkich domownikach a jego epicentrum była sama ceremonia z której ja nie pamiętam nic :) i choć próbuję sobie przypominać, to tak naprawdę w mej głowie tylko skrawki wydarzeń przewijają się jak na filmie krótkometrażowym. Stres także potęgowali ludzie, którzy odmawiali swoje przybycie, bo nie mają urlopu, bo nie mogą, bo tak o bez powodu. Tym sposobem na moim ślubie nie było mojego brata (praca za granicą) a z rodziny mojego faceta przyszło aż 9 osób - nawet chrzestna nie raczyła się zjawić tylko podała prezent przez jego mamę. Nawet nie zadzwoniła! Brat mój też do mnie nie zadzwonił, eh szkoda słów. Miłe to nie było naprawdę. Ludzie zatracają to co najważniejsze być powinno : więzy rodzinne i jest to naprawdę przykra sprawa.


Druga sprawa : wzruszenie - chwile w których staje w oku łza są naprawdę bardzo częste w tym dniu, szczególnie życzenia od bliskich osób.


Trzecia sprawa : gonitwa czasu. Tak naprawdę już od samego rana czas pędził jak szalony i wszystko działo się w mgnieniu sekundy. Dodatkowo stres ponieważ mój narzeczony utknął do 11:00 u lekarza z powodu kontroli po anginie, której lekarka nie odpuściła w żadnym razie, świadkowie utknęli w korku, który tego dnia okazał się być wyjątkowo duży - w każdym razie gdy już wszyscy dotarliśmy do mojego domu, trzeba było się już ubierać. W pokoju szalał wentylator ale przy 37 stopniach upału nie wielka była to ulga. Ciężko było dopiąć sukienkę, wszystko przyklejało się do ciała a makijaż spływał z twarzy strumieniem i na nic zdały się bibułki matujące, bo człowiek po minucie już błyszczał się na twarzy jak lustro.


W każdym razie dotarliśmy jakoś do USC. Ślub był cywilny - według naszego wyboru, trwał może 15 minut - dużo mniej uroczysty ale za to było śmieszniej i luźniej. Wesele natomiast zorganizowaliśmy w domu weselnym, który stylizowany jest na górską chatę, cały drewniany z pięknym stawem obok. W restauracji na szczęście była klimatyzacja, która uratowała naszych gości przed zwianiem do domu :) 37 stopni to nie małe wyzwanie :) Salę dekorowaliśmy sami ze świadkami, którzy bardzo nam we wszystkim pomagali, przejęli mnóstwo obowiązków zarówno tych organizacyjnych przed co i na samym weselu a nawet po. Dodatkowo zrobili nam kilka niespodzianek np. armaty ślubne podczas pierwszego tańca, które były rewelacyjną sprawą a dzieciaki obecne na weselu zwariowały.


Ogólnie cały klimat ślubu i wesela chcieliśmy utrzymać w naturalności - stąd też nie ma balonów, na mojej głowie gości wianek a kwiaty me wiązane są sznurkiem. Sukienka była szyta na miarę - dużo stresu mi przyprawiła przed samym ślubem, jak się okazało, że mi się nie podoba i musiała być przerabiana - dosłownie tydzień przed (kolejny stres) ;) Ślub na styl rustykalny - Nie chciałam być księżniczką z plastikowym diademem na głowie. Nie chciałam aby moja skóra z solarium wyglądała jak czarna przy białej sukni. Nie chciałam hotelow 8 gwiazdkowych, pałaców i czerwonych dywanów...chciałam naturalnie i po polsku :) Swojsko, polsko w drewnianej, górskiej chacie i w kameralnym gronie najbliższych mi ludzi.


Z moim mężem (hee, brzmi to nadal dziwnie) jestem od 12 lat a sam ślub był w zasadzie formalnością, jednak nie dało się do tego podejść bez emocji :) Generalnie jednak to już za nami i było naprawdę fajnie :)
Zdjęcia wykonała znana blogerka - jestem ciekawa czy rozpoznajecie kto :)

EDIT* Jako,że wiele z Was dopytuje o autorkę zdjęć to już edytuję i piszę Wam namiary :) Zdjęcia wykonała Anita Suchocka, znana w blogosferze jako Aife. Tutaj macie link do jej fanpage'a - szczerze polecam! Anitę znałam w dzieciństwie i po latach nasze drogi spotkały się w tym ważnym dla mnie dniu :)


Dajcie znać co myślicie o tym wszystkim ;)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...