Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygotowania ślubne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygotowania ślubne. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 lutego 2018

Promshopau.com - miejsce gdzie znajdziecie suknie ślubne i okolicznościowe w atrakcyjnych cenach

Promshopau.com - miejsce gdzie znajdziecie suknie ślubne 
i okolicznościowe w atrakcyjnych cenach

Każda kobieta, która planuje ślub lub już go doświadczyła, wie doskonale jak dużym wydatkiem potrafi być zakup sukni ślubnej. Oprócz naprawdę sporych kosztów, ciężko jest znaleźć akurat taką kieckę, jak sobie wymarzyłyśmy.
Ja swoją suknię ślubną szyłam na zamówienie, pod projekt , który wyszukałam w Internecie. Było taniej, ładnie, ale też nie do końca tak jak chciałam.
Tydzień przed ślubem kiecka była przerabiana, dorabiany był dekolt - nie muszę Wam nawet mówić ile mnie to stresu kosztowało! Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że suknie ślubne można zamówić przez Internet, bo w zagranicznych sklepach są naprawdę tanie a wybór ogromny. Takim sklepem jest właśnie Promshopau.com - miejsce gdzie znajdziecie suknie ślubne i okolicznościowe na każdą uroczystość. 

W sklepie tym znajdziecie suknie chyba w każdym możliwym stylu : od retro, poprzez pin up, aż do romantycznych i zwiewnych, swobodnie opadających sukni greckich. Przykładem tej ostatniej może być choćby ta :
Kto powiedział, że suknia ślubna musi być biała? Sklep Promshopau przełamuje utarte stereotypy i zachęca nas do zakupu sukni w zupełnie zwariowanych odcieniach. Warto w ten szczególny dzień wyróżnić się i wyglądać naprawdę wyjątkowo!

W Promshopau to ogromny wybór sukni balowych i sukni dla druhen. Łatwo w ten sposób skompletować strój dla swojej świadkowej, lub jeśli mamy na przykład kilka druhen, fajnie wyglądać będzie, gdy będą ubrane tak samo lub podobnie.  


W Promshopau znaleźć można suknię ślubną zarówno na ślub cywilny jak i ślub kościelny. Różne fasony i długości oraz aktualne kolekcje, najnowszych trendów 2018 roku. Znaleźć tu można zwykłe, proste suknie, o gładkich fakturach oraz szyfonowe i koronkowe, bogato zdobione cyrkoniami i innymi ozdobami.

Najtańsza suknia ślubna w tym sklepie to wydatek rzędu 100 dolarów. W przeliczeniu na polskie pieniądze, to naprawdę bardzo mała kwota. Suknia ślubna w salonie kosztuje około 3000 złotych i to taka zwykła, nie pochodząca z jakiejś znanej kolekcji. Ceny są kosmiczne a sam ślub to nie mały wydatek, więc jak doliczymy taką kosmiczną cenę ubrań, to naprawdę może zrobić się słabo. Ktoś mi kiedyś powiedział, że jak już zaczynasz organizować ślub, wydatki liczysz w tysiącach i rzeczywiście to prawda. Mnie osobiście uratowało to, że mogliśmy płacić zaliczki lub zapłacić po ślubie - sporo wydatków rozłożyło się w czasie, a za resztę zapłaciliśmy z zebranych od gości kopert.


Rozmiarówka w Promshopau jest ogromna - od standardowych europejskich rozmiarów od 32 do 46, po rozmiary plus size aż do 56 ! Za duże rozmiary są jednak dopłaty - to normalne, w naszych polskich salonach ślubnych również takie dopłaty występują. Szycie sukni w tym sklepie trwa zwykle od 9 do 12 dni, ale można wykupić sobie przyspieszoną usługę. 


Nie wiem czy osobiście kupiłabym suknię w Promshopau - z racji obaw, czy trafię z rozmiarem. Wolałabym przymierzyć taką sukienkę przed zakupem. Jeśli jednak macie przed sobą ten wielki dzień, jakim jest ślub, to w Promshopau znajdziecie sporo przepięknych inspiracji. Można też kupić sukienkę, bo sporo oszczędzamy, a zawsze możemy ją oddać do krawcowej na drobne poprawki. Nawet te salonowe sukienki przerabiane są kilkukrotnie, regulowane i dopasowywane rozmiarem.



Co myślicie o takich sklepach jak PromShop? 
Kupiłybyście tam suknię ślubną?

sobota, 22 sierpnia 2015

Trochę prywaty : O wrażeniach po ślubie słów kilka

 Trochę prywaty : O wrażeniach po ślubie słów kilka


Wiele z Was dopingowało mnie w czasie przygotowań przedślubnych, za co serdecznie Wam dziękuję - bo nie było to łatwe a już przed samym ślubem stres sięgnął zenitu. Niektórzy jednak nie wiedzą, że 2 tygodnie temu wyszłam za mąż ;) Dziś na blogu troszkę prywaty więc jeśli macie ochotę to poczytajcie, jeśli nie, z pewnością znajdziecie inne posty godne uwagi. 


Pierwsza sprawa : nigdy nie myślałam, że ślub przyniesie ze sobą tyle stresu. Stres ten trwał już od kilku tygodni przed i rozkładał się po wszystkich domownikach a jego epicentrum była sama ceremonia z której ja nie pamiętam nic :) i choć próbuję sobie przypominać, to tak naprawdę w mej głowie tylko skrawki wydarzeń przewijają się jak na filmie krótkometrażowym. Stres także potęgowali ludzie, którzy odmawiali swoje przybycie, bo nie mają urlopu, bo nie mogą, bo tak o bez powodu. Tym sposobem na moim ślubie nie było mojego brata (praca za granicą) a z rodziny mojego faceta przyszło aż 9 osób - nawet chrzestna nie raczyła się zjawić tylko podała prezent przez jego mamę. Nawet nie zadzwoniła! Brat mój też do mnie nie zadzwonił, eh szkoda słów. Miłe to nie było naprawdę. Ludzie zatracają to co najważniejsze być powinno : więzy rodzinne i jest to naprawdę przykra sprawa.


Druga sprawa : wzruszenie - chwile w których staje w oku łza są naprawdę bardzo częste w tym dniu, szczególnie życzenia od bliskich osób.


Trzecia sprawa : gonitwa czasu. Tak naprawdę już od samego rana czas pędził jak szalony i wszystko działo się w mgnieniu sekundy. Dodatkowo stres ponieważ mój narzeczony utknął do 11:00 u lekarza z powodu kontroli po anginie, której lekarka nie odpuściła w żadnym razie, świadkowie utknęli w korku, który tego dnia okazał się być wyjątkowo duży - w każdym razie gdy już wszyscy dotarliśmy do mojego domu, trzeba było się już ubierać. W pokoju szalał wentylator ale przy 37 stopniach upału nie wielka była to ulga. Ciężko było dopiąć sukienkę, wszystko przyklejało się do ciała a makijaż spływał z twarzy strumieniem i na nic zdały się bibułki matujące, bo człowiek po minucie już błyszczał się na twarzy jak lustro.


W każdym razie dotarliśmy jakoś do USC. Ślub był cywilny - według naszego wyboru, trwał może 15 minut - dużo mniej uroczysty ale za to było śmieszniej i luźniej. Wesele natomiast zorganizowaliśmy w domu weselnym, który stylizowany jest na górską chatę, cały drewniany z pięknym stawem obok. W restauracji na szczęście była klimatyzacja, która uratowała naszych gości przed zwianiem do domu :) 37 stopni to nie małe wyzwanie :) Salę dekorowaliśmy sami ze świadkami, którzy bardzo nam we wszystkim pomagali, przejęli mnóstwo obowiązków zarówno tych organizacyjnych przed co i na samym weselu a nawet po. Dodatkowo zrobili nam kilka niespodzianek np. armaty ślubne podczas pierwszego tańca, które były rewelacyjną sprawą a dzieciaki obecne na weselu zwariowały.


Ogólnie cały klimat ślubu i wesela chcieliśmy utrzymać w naturalności - stąd też nie ma balonów, na mojej głowie gości wianek a kwiaty me wiązane są sznurkiem. Sukienka była szyta na miarę - dużo stresu mi przyprawiła przed samym ślubem, jak się okazało, że mi się nie podoba i musiała być przerabiana - dosłownie tydzień przed (kolejny stres) ;) Ślub na styl rustykalny - Nie chciałam być księżniczką z plastikowym diademem na głowie. Nie chciałam aby moja skóra z solarium wyglądała jak czarna przy białej sukni. Nie chciałam hotelow 8 gwiazdkowych, pałaców i czerwonych dywanów...chciałam naturalnie i po polsku :) Swojsko, polsko w drewnianej, górskiej chacie i w kameralnym gronie najbliższych mi ludzi.


Z moim mężem (hee, brzmi to nadal dziwnie) jestem od 12 lat a sam ślub był w zasadzie formalnością, jednak nie dało się do tego podejść bez emocji :) Generalnie jednak to już za nami i było naprawdę fajnie :)
Zdjęcia wykonała znana blogerka - jestem ciekawa czy rozpoznajecie kto :)

EDIT* Jako,że wiele z Was dopytuje o autorkę zdjęć to już edytuję i piszę Wam namiary :) Zdjęcia wykonała Anita Suchocka, znana w blogosferze jako Aife. Tutaj macie link do jej fanpage'a - szczerze polecam! Anitę znałam w dzieciństwie i po latach nasze drogi spotkały się w tym ważnym dla mnie dniu :)


Dajcie znać co myślicie o tym wszystkim ;)

sobota, 4 lipca 2015

Czy wianek ślubny może być papierowy? Czyli jak wyjść za mąż i nie wyjść z siebie? Ślubne szaleństwo rozpoczęte

 Czy wianek ślubny może być papierowy? Czyli jak wyjść za mąż i nie wyjść z siebie? 
Ślubne szaleństwo rozpoczęte

Przygotowań do ślubu coraz więcej więc musicie mi wybaczyć moją mniejszą aktywność w blogosferze, jak dotychczas, a także większą w tym czasie ilość recenzji na blogu niż porad włosowych. Naprawdę moje życie nabrało maksymalnego tempa i ledwo starcza mi czasu, żeby opracować recenzję. Dodatkowo wciąż pracuję, a mój urlop zaczynam 4 dni przed moim ślubem ...masakra i wariackie papiery :)


Ślub zaplanowany jest na początek sierpnia, a ja wciąż :
* nie mam sukienki,bo nadal się szyje (swoją drogą nie wiem nawet jak będzie wyglądać i czy krawcowa dobrze zrozumiała o co mi chodzi - bo rozmawiając z nią, zdaje mi się, że wcale mnie nie słucha),
* skoro nie mam sukienki, to nie wiem też czy buty, które kupiłam będą do niej pasowały, jakie kwiaty zamówić i jaki ostatecznie wybrać wianek na głowę. Sama idea wianka wzięła się z rustykalnych inspiracji ślubnych,
* nie mam koncepcji na dekorację drewnianej sali weselnej,
* nie wiem czy sama mam się pomalować czy skorzystać z usług profesjonalnej makijażystki,
* nie mam tortu itp. rzeczy,bo je załatwia się w ostatnich dniach,
* nie wiem ile ludzi przyjdzie - bo wciąż mało osób potwierdziło przybycie. A jak nie przyjdą wcale?,
* nie wiem gdzie położyć gości, czy wynająć im pokoje, co z nimi zrobić?,
* mam myśli paraliżujące,że fryzjerka lub dj w ostatni dzień się rozchoruje,
* nie wiem nawet czy ubrać zegarek do ślubu, pończochy i tym podobne myśli zatruwają mi ostatnimi czasy życie :) Powoli zaczynam konkretnie stresować się tym wszystkim!

Nie wiem jak przetrwam ten ciężki czas, już tylko miesiąc pozostał do samego wydarzenia - zaczynam marzyć by już było po, abym mogła spokojnie odpocząć na urlopie. Mam nadzieję, że przez ten ciężki dla mnie czas, będziecie wyrozumiałe. Jak już ogarnę swoje życie na spokojnie, wrócę z kolejną porcją motywacji do Was :)

Wracając do wianka, kupiłam go u Pani Alicji z EKO wianki Cherry Art -  Pani Alicja wykonała go specjalnie na moje zamówienie. Wianek jest cały z papieru, z kart starych książek, krepiny oraz materiału. Nie podlega dyskusji to, że wygląda rewelacyjnie i nawet ciężko się domyślić z czego jest wykonany. Jest piękny i przede wszystkim nie są to chińskie, tandetne kwiatki, ale czyjaś indywidualna, pełna talentu praca. 
Zachęcam Was do zajrzenia na fanpage Pani Alicji z racji,że wykonuje ona wiele ciekawych, naprawdę pięknych dekoracji z papieru, nie tylko ślubnych - aż ciężko się nadziwić ogromnemu talentowi, który posiada.


Nie wiem jednak, jak w przypadku butów, czy ostatecznie wianek będzie pasował do sukienki, która "się szyje" i nadal nie wiem jak ja w tym szalonym dniu będę wyglądać.

Dajcie znać jak Wam się podoba papierowy wianek? I co generalnie myślicie o takim pomyśle?  Proszę abyście napisały szczerze.
Miło mi będzie usłyszeć od Was także jakieś cenne przedślubne rady 
- tego nigdy a wiele :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...