Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czytanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 czerwca 2020

Idealna książka na wakacje - Magdalena Kordel "W blasku słońca"

Magdalena Kordel "W blasku słońca"
- Idealna książka na wakacje 


Choć tegoroczne lato nie rozpieszcza nas póki co swoją aurą pogodową, a i sytuacja na świecie nie sprzyja sezonowi urlopowemu, to jednak koniec czerwca ma w sobie tą magiczną moc, że już myślimy o odpoczynku i beztrosko spędzonym, wolnym czasie. Wystarczy troszkę słońca, wygodny leżak i dobra książka w rękach. Taką pozycję, typowo wakacyjną powieść proponuje nam Magdalena Kordel. "W blasku słońca" - Wydawnictwo Znak - to podróż do gorącej i przepełnionej wakacyjnymi zapachami Włoskiej Toskanii, gdzie splotą się losy dwóch kobiet, przeżywających życiowe kryzysy.

"W blasku słońca" to powieść lekka i bardzo przyjemna. Wciąga już właściwie na samym początku i sprawia, że z pełnym zaangażowaniem śledzimy losy bohaterek do ostatniej strony. Mamy wszak do czynienia z dwiema barwnymi kobietami, które znalazły się na etapie życiowych przewartościowań.


Pierwsza z nich to Nicoletta, która cierpi na depresję po śmierci swojego męża. Nie może poradzić sobie z ogromną pustką, jakiej doznała tracąc tak bliską sercu osobę. Cały czas żyje przeszłością, jej serce wypełnia tęsknota, smutek i brak sensu dalszego życia.Czuje się bezradna i samotna.

Druga, niezwykle barwna postać, to Lela, dziennikarka kulinarna, która swoją ogromną wiedzę o żywieniu, a nawet produkty bezglutenowe, przestawia w interesującym i ciekawym świetle. Lela jednak również znajduje się na starcie nowego życia, ponieważ dosłownie przed chwilą w pięknym Paryżu, mieście miłości - zakończył się jej wieloletni związek. Z tego też względu jest zła, pełna życiowych wątpliwości i rozczarowania. 

Obie te panie zmagają się z rozpoczęciem życia na nowo. Jak tego dokonać, gdy ma się już spory bagaż emocjonalnych doświadczeń i życiowych przyzwyczajeń? Ich losy nieprzypadkowo splątały się w starym, toskańskim domku, by stawić czoła przeciwnością losu, by stać się silniejszą, doświadczoną, odważną kobietą, by poznać co to oznacza prawdziwa przyjaźń, poświęcenie i jak bardzo człowiek potrzebuje drugiej osoby, by podnieść się z kolan i zacząć na nowo.


"W drodze między Paryżem, Warszawą, Wenecją i Positano wiele może się wydarzyć. Czasem trzeba wybrać boczne, okrężne drogi, by dotrzeć do celu. Los jednak dobrze wie, dokąd nas prowadzi. Dla Leli i Nicoletty tym miejscem okazał się stary dom na skraju winnicy, w sercu malowniczej Toskanii. I choć dotąd się nie znały, mają ze sobą sporo wspólnego.

Temperamentna Lela jest wściekła, bo były chłopak zniweczył jej plany. By nie posunęła się w zemście za daleko, przyjaciółki wyprawiają ją do Toskanii.
Droga Nicoletty również nie należała do łatwych. Dotąd szczęśliwe i poukładane życie przerwało odejście jej ukochanego męża. Żeby do reszty nie zwariować, wyrusza w podróż do przeszłości – przez Wenecję z młodości, do toskańskiego domu po przodkach.

Niezwykła atmosfera domu przy ocienionej cyprysami winnicy doda nowo przybyłym odwagi, by odkryć siebie na nowo. Pod słońcem Toskanii nawet najtrudniejsze sprawy mają szansę znaleźć swój szczęśliwy finał. Czy bohaterkom W blasku słońca uda się znaleźć miłość i szczęście? Okaże się wkrótce… "


Magdalena Kordel zaserwowała swoim czytelnikom niezwykle ciepłą, przyjemną powieść. To nie tylko historia o odzyskiwaniu siebie, ale także opowieść o przyjaźni. To właśnie ta druga osoba nadaje naszemu życiu sens, nawet wtedy, gdy wydaje się, że wszystko, to co najlepsze już minęło. 


Dodatkowo historia bohaterek "W blasku słońca" umiejscowiona została we Włoskiej, malowniczej Toskanii. Dzięki temu jest bardzo, bardzo wakacyjnie. Gorące słońce, gaj oliwny, skąpane w słońcu, malownicze stare domy na wzgórzach, włoskie winnice - to wszystko sprawia, że w cudowny sposób przenosimy się w wakacyjne klimaty, a optymistyczna książka z pięknym zakończeniem, pozostawia w nas uczucie błogiej radości i uśmiech na ustach. 

Macie ochotę poczytać "W blasku słońca"?

wtorek, 19 marca 2019

Nowe przygody Kubusia Puchatka - klasyka dla dzieci w pięknej odsłonie

Nowe przygody Kubusia Puchatka 
- Paul Bright, A.A. Milne, Kate Saunders
- klasyka dla dzieci w pięknej odsłonie


Kto nie zna Kubusia Puchatka? Chyba nie ma na świecie osoby, która nie kojarzyłaby tego przeuroczego misia, a już na pewno nie ma takiego dziecka. Jako pedagog, często w swojej pracy zawodowej sięgam po klasykę literatury dla dzieci. Często jest to także Kubuś Puchatek. Książka mądra, ucząca dzieci co oznacza prawdziwa przyjaźń, jak budować właściwe relacje z innymi ludźmi, jak być pomocnym i potrzebnym i wiele, wiele innych, życiowych mądrości, które poznać można w Stumilowym Lesie.


Kiedy na świat przyszła moja Córeczka, również i dla niej kompletuję literaturę dziecięcą, w której Kubusia zabraknąć nie mogło. Nakładem Wydawnictwa Znak ukazało się piękne wydanie książeczki, w twardej oprawie opatrzone kolorowymi ilustracjami. Książeczka jest oficjalną kontynuacją przygód Kubusia Puchatka.


Ukochany miś świata ma już ponad 90 lat! Poznaj jego zupełnie nowe opowiadania!
Przenieś się do Stumilowego Lasu i znów spotkaj ulubionych bohaterów z dzieciństwa: Kubusia Puchatka, Krzysia, Prosiaczka, Tygryska, Kłapoucha i resztę przyjaciół. 
Te ciepłe, zabawne historie to ponadczasowe lekcje przyjaźni, pokazujące siłę dziecięcej wyobraźni. Nieważne, czy masz 5 czy 55 lat. Nowe przygody Kubusia Puchatka to obowiązkowa lektura rozchmurzająca w każdym wieku. 
Oficjalna kontynuacja klasycznych opowiadań A.A. Milne’a w wykonaniu najlepszych współczesnych pisarzy dla dzieci z nowymi pięknymi ilustracjami w stylu E.H. Sheparda i w znakomitym tłumaczeniu Michała Rusinka.


"Nowe Przygody Kubusia Puchatka" powstały z okazji 90 urodzin znanego wszystkim niedźwiadka. Każdego czytelnika, nawet tego dorosłego, przeniosą w kolorowy, bajkowy świat dzieciństwa. Najsympatyczniejszy jest chyba kontekst, w jakim w ogóle doszło do powstania tej książki: uczczenie w ten sposób 90 urodzin Kubusia Puchatka świadczy wymownie o uznaniu i szacunku, jakim cieszy się ta bardzo wyjątkowa w literaturze światowej pozycja oraz o tym, jaką miłość budzi chyba w każdym czytelniku, który miał szczęście poznać ją w dzieciństwie.


,,Nowe przygody Kubusia Puchatka" zawiera cztery przygody Kubusia Puchatka i przyjaciół. Każda z przygód dzieje się w innej porze roku. Dzięki temu mamy możliwość patrzeć na Stumilowy Las, który się zmienia w ciągu całego roku. Wiosna, lato, jesień i zima to również utrwalenie dziecku charakterystyki pór roku i pomoc w nauce orientacji w czasie. Przygody nie są wprawdzie autorstwa Milne, aczkolwiek również są bardzo przyjemne, miłe i po prostu warto czytać je dzieciom. Dla mnie ta książeczka jest mega pozytywna i z całego serca polecam ją wszystkim. Tym którzy mają dzieci, tym którzy pracują z dziećmi oraz tym, którzy z sentymentem chcą znowu poczuć się jak dziecko :)

Znacie tą książeczkę? Zainteresowała Was?

piątek, 8 lutego 2019

Edyta Stępczak - Burka w Nepalu nazywa się sari

Edyta Stępczak - Burka w Nepalu nazywa się sari
- opinia o książce


Czasami na blogu opisuję Wam książki, najczęściej są to nowości, z racji, że jakiś czas temu nawiązałam współpracę z Wydawnictwem Znak i to, co mnie ciekawi, chętnie przybliżam również moim Czytelniczkom. Dzisiaj chcę Wam opisać książeczkę, której ukazanie się na rynku czytelniczym, wywołało spore zamieszanie.


"Burka w Nepalu nazywa się sari" Edyty Stępczak to reportaż poruszający trudny temat nierówności płci w kulturze Bollywoodu. Nam, Europejczykom świat ten kojarzy się głównie z barwnymi, kolorowymi strojami i rytmicznymi tańcami oraz muzyką. Książka pokazuje świat ten od podszewki.


Tytułem wstępu :

"Urodzić się kobietą to przekleństwo, to oznaka złej karmy.
(przysłowie nepalskie)

Mówi się, że rozpacz jest czarna, a codzienność szara. W Nepalu nie widuje się często tych odcieni, tu życie jest kolorowe. W hipnotyzującym ulicznym tłumie uwagę przykuwają wielobarwne sari, jeden z tradycyjnych kobiecych strojów, jakże inny od noszonej przez Afganki bezkształtnej burki, która jest dla nas symbolem uciemiężenia kobiet. 

Tymczasem życie Nepalek niewiele różni się od życia muzułmanek. Pod grubszą warstwą pozorów i piękniejszą szatą kryje się bardzo podobna rzeczywistość.


Reportaż Edyty Stępczak to przejmująca opowieść o współczesnych nepalskich kobietach, które nie chcą już żyć w tradycyjnym, patriarchalnym społeczeństwie i – stawiając na szali swoje bezpieczeństwo, zdrowie, a często nawet życie – próbują zmieniać zarówno nepalską mentalność, jak i opresyjny system. Rozdarte między tradycją, uwierającą jak sztywny gorset, a aspiracjami i dążeniami, które rozbudza w nich nowoczesny świat, walczą o podstawowe prawa człowieka."


Edyta Stępczak spędziła pięć lat wśród Nepalczyków. Owocem jej obserwacji jest ta książka. Niepokolorowana, prawdziwa, pokazująca jak bardzo różne mogą być kultury międzyludzkie. Jak różnie traktować można drugiego człowieka. Jak skrajny patriarchat może być niezrozumiały dla nas, Europejczyków. 

Autorka pokazuje, że w Nepalu kobieta nic nie znaczy. Można z nią robić co się chce. Przeznaczać na handel, gwałcić, bić, sponiewierać. Być kobietą to porównywalne z byciem niepełnosprawnym, byciem "gorszą rasą". Narodziny dziewczynki według wierzeń tamtejszych społeczności, przynoszą nieszczęście i finansowe straty. Kobieta jest tam pozbawiona szans na edukację, często pada ofiarą morderstw, nie ma mowy o żadnym szacunku do jej osoby. Pod przykrywką kolorowego sari najczęściej spotkać można bardzo nieszczęśliwą, zalęknioną, bezbronną osobę, która nie ma nawet u kogo szukać pomocy ze swoim smutnym, tragicznym losem.


XXI wiek a na świecie tak różne "światy". Trudno nam oceniać inną kulturę niż Europejska, jednak gdy w grę wchodzi ludzkie cierpienie pojawia się pytania : Dlaczego? Dlaczego nadal coś takiego może uchodzić za normalne? Gdzie prawa człowieka? Gdzie jakaś ochrona życia i zdrowia? Przerażające.

Autorka książki rozmawia z kobietami, opisuje ich los i daje nam poznać historie, od których ciarki przechodzą po plecach. Trudno doszukać się pozytywnych aspektów codzienności Nepalek. Bardzo trudno. Książka otwiera oczy. Opisuje coś, o czym się nie mówi. Swoisty temat tabu. Zwraca uwagę na bardzo poważny problem, który cywilizowane! społeczeństwa powinny w jakiś sposób rozwiązać. 

Każdej z Was polecam przeczytać tę książkę. Jest wstrząsająca, szokująca, wywołuje szereg przeróżnych emocji a przede wszystkim nakłania do refleksji. Przekazuje również fakty o których się nie mówi. Czas skończyć z dyskryminacją drugiego człowieka - niezależnie od tego gdzie się urodził, gdzie mieszka i w jakiej kulturze się wychowuje.

Czytałyście tą książkę? Zainteresowała Was?

wtorek, 4 grudnia 2018

Montessori dla każdego. Samodzielnie odkryj świat - Małgorzata Ceremuga

Montessori dla każdego. Samodzielnie odkryj świat - Małgorzata Ceremuga
- opinia o książce


Od 10 lat pracuję jako pedagog terapeuta z dziećmi i młodzieżą. Z własnego doświadczenia wiem, że często brakowało mi w moim warsztacie pracy solidnej pozycji, na której można by było oprzeć cykl zajęć. Metodę Montessori warto jest poznać i się z nią zaprzyjaźnić szczególnie wtedy, gdy mamy w domu dziecko w wieku przedszkolnym lub młodsze i zależy nam na jego wszechstronnym rozwoju. Montessori to tak naprawdę same zalety i metoda, którą nie tylko stosować mogą "specjaliści", ale metoda przyjazna i łatwa dla każdego, do wykonywania z dzieckiem także w warunkach domowych.


Według Marii Montessori najważniejsze w wychowywaniu dziecka jest pozwolenie mu na rozwijanie się w swoim własnym tempie, nauka samodzielności poprzez wspieranie, ale nie wyręczanie oraz szacunek dla innych. Dzięki tej metodzie dziecko ma szansę na swobodny rozwój, a jednocześnie ma bardzo duże wsparcie ze strony rodziców i opiekunów. W pedagogice tworzonej przez Montessori to dziecko jest najważniejsze, a pierwszym i najważniejszym pedagogiem dziecka jest jego rodzic. To jedno z najczęściej cytowanych zdań, określające rolę rodziców w życiu każdego malucha.


Świetną pomocą do pracy z dzieckiem Metodą Montessori jest książeczka Małgorzaty Ceremugi, którą dzisiaj chcę Wam przedstawić. 

"Montessori dla każdego. Samodzielnie odkryj świat" Wydawnictwo Znak to gotowe narzędzia do pracy i ćwiczeń z dzieckiem. Książka zawiera w sobie bardzo dużo zestawów ćwiczeń, zadań do wykonania oraz prostych i konkretnych poleceń opartych o równie prostą, trafiającą z łatwością do dziecka ilustrację.


"Drodzy dorośli!

Czy wiecie, co łączy Jackie Kennedy, założycieli Google’a, Beyonce oraz księcia Williama? Fakt, że zostali wychowani zgodnie z metodą Montessori. A to dało im radość odkrywania świata, kreatywność i nieszablonowe myślenie.

Metoda Montessori pozwala skutecznie i całościowo rozwinąć potencjał dziecka. Dzięki niej dzieci rozbudzą swoją ciekawość i koncentrację. Nauczą się samodzielności, odpowiedzialności, empatii oraz współpracy w grupie. Dodatkowo, będą miały większą szansę na sukces i może kiedyś dołączą do licznego grona ludzi, którym metoda Montessori pozwoliła w pełni rozwinąć swoje możliwości.



Montessori dla każdego to zestaw ćwiczeń dla dzieci w wieku 3-7 (młodsze mogą rozwiązywać zadania z rodzicami, a starsze – samodzielnie).

W Montessori dla każdego znajdziecie:

• zadania polegające na obserwacji świata przyrody,
• ćwiczenia sprzyjające całościowemu rozwojowi dziecka: koordynacja oko-ręka, koncentracja uwagi, rozwiązywanie problemów, empatia oraz współpraca w grupie,
• wskazówki dla rodziców i podstawowe pojęcia pedagogiki Montessori. "



Książka jest ułatwieniem dla każdego rodzica, który zabiega o jak najlepszy rozwój swojego dziecka. Sporo w niej merytorycznych informacji o samej metodzie, dzięki czemu każdy może sobie ją przybliżyć i zrozumieć jej założenia. Oprócz tego pojawiają się usystematyzowane rozdziały, np. zmysły, kształty i kolory, język, matematyka, kosmos. Przed każdym z nich możemy przeczytać wstęp, który przybliży nam, dlaczego te umiejętności są istotne dla dzieci i jak powinniśmy je u nich rozwijać.


Wśród szeregu zadań znajdziemy tutaj ćwiczenia na percepcję słuchową i wzrokową. Sporo tutaj łączenia punktów, wyszukiwania różnic w obrazkach, wyszukiwanie niepasujących elementów. 

To książka z zabawami i zadaniami, które mają zachęcać dzieci do poznawania świata liter, cyfr, przyrody, geografii w sposób dobrowolny i bez przymusu. To także świetna okazja do pobycia wspólnie z dzieckiem, do budowania wzajemnych, przyjacielskich relacji, do wspólnego pokonywania trudności,  tworzenia atmosfery zaufania i zapewnianie dziecku potrzeby bliskości. To tak naprawdę niesamowicie wartościowe i drogocenne chwile spędzone z dzieckiem, które owocować będą w kolejnych latach jego dzieciństwa.


"Montessori dla każdego. Samodzielnie odkrywaj świat" - to świetna pozycja zarówno dla pedagogów i nauczycieli, jak również dla każdego rodzica. Dzięki tej książeczce dziecko uważniej przyjrzy się światu przyrody, zgłębi tajniki rozwiązywania problemów, współżycia w grupie oraz empatii, a także wyrobi sobie koordynację „oko-ręka”. Z biegiem czasu praca z tą książeczką zaowocuje szybszym tempem uczenia się, łatwiejszym opanowywaniem nowego materiału, bardziej harmonijnym i wszechstronnym rozwojem u dziecka. Z całego serca polecam wszystkim tą książeczkę!

Zainteresowała Was ta książka?

sobota, 17 listopada 2018

Dziewczyny z Syberii - Anna Herbich

  Dziewczyny z Syberii - Anna Herbich    
- opinia o książce


Losy Sybiraków nie są mi obce. Od najmłodszych lat w moim domu przewijały się wspomnienia Dziadków, którzy w czasie 2 wojny światowej zesłani zostali na Sybir. Dziadkowie niechętnie o tym opowiadali. Ja jako małe dziecko nie zapytałam o to, co dziś mnie interesuje, bo sam temat wojny i tego co się w tym czasie działo w Polsce było dla mnie wtedy jakąś niewyobrażalną abstrakcją. 


Pamiętam tylko tyle, że Babcia cały czas wspominała, że najgorsza dla niej była okrutnie długa i wyczerpująca podróż wagonem bydlęcym. Babci często dźwięk pociągu śnił się po nocach i budziła się z krzykiem. Nie chciała mówić o Syberii. Przeklinała ten świat, a gdy po kilku latach zsyłki opuszczali wrogą ziemię, była prawdziwą patriotką i prawdziwą Polką : honorową, dumną i walczącą do końca. Powiedziała jedno :"nie ważne gdzie teraz jest Polska, wystarczy mi kromka suchego chleba, ale chcę wracać do Polski."

Dziadek dość chętniej opowiadał o tamtym świecie. Jednak nie wiele pamiętam. Mówił o mongołach, o tym, że nie bardzo można się było z nimi dogadać. O tym, że Rosjanie opowiadali dzieciom, że Polacy mają rogi i są potworami. Rosyjskie dzieci bały się Polaków. Mówił o tym, jak udało mu się przetrwać kilku miesięczną gruźlicę płuc, która ostatecznie uratowała go przed morderczą pracą w kołchozie, a nawet przed wcieleniem do armii.

Dziadkowie już nie żyją. Żałuję, że nie miałam okazji rozmawiać z nimi, gdy już posiadałam świadomość o co pytać. Pamiętam spotkania Związku Sybiraków w naszym domu. Dziadek dożył 94 lat. Babcia 83. Umarli oboje już w wolnej Polsce. Nadal jeszcze żyją dwie moje ciocie, które również Syberię przetrwały. Niewiele jednak pamiętają, bo były małymi dziećmi. Kilka dzieci mojej babci umarło gdzieś tam na Syberii. Nie wytrzymały ciężkich warunków, zimna, głodu, chorób. Nie mają chyba nawet grobów... jak miliony innych polskich szczątków rozsianych po Europie.


Smutną mamy historię. Ogromnie tragiczną a mimo wszystko jesteśmy niepodległym państwem z własnym językiem, kulturą i niepowtarzalną osobowością każdego z naszych rodaków. Bo polskości nie da się nauczyć. Rodzimy się z tym walecznym, upartym, honorowym charakterem. W naszych żyłach płynie wszak królewska krew. Polska niejednokrotnie uchroniła Europę przed klęską, a wycierpiała najwięcej spośród wszystkich jej krajów. Sąsiedztwo dwóch agresorów i strategiczne położenie na mapie Europy sprawiało, że nie dawano nam spokoju od tysięcy lat. 

Smutne, ale prawdziwe jest to, że to wszystko wydarzyło się zaledwie kilkadziesiąt lat do tylu. Syberia 1941 rok pierwsza zsyłka, później kolejne. To zaledwie 77 lat do tyłu.


Tragiczne losy polskich kobiet zesłanych na Sybir w swojej książce opisuje Anna Herbich w książce Wydawnictwa Znak. Dziewczyny z Syberii to prawdziwe historie opowiadane przez 10 polek, które podzieliły los zesłańców. Dziesięć różnych opowieści. Anna Herbich jest subtelnym narratorem powieści, a tak naprawdę każdą historię opowiada jej bohaterka.

„Polka? Od razu widać, po charakterze!” Przeszły przez piekło. Nie poddały się. Stefanię kryminaliści z łagru przegrali w karty dwa razy – przeżyła dzięki przyjaciółce. Natalia stanęła w obronie bitej kobiety – za karę miała umrzeć w lodowatym karcerze. Alinę deportowano jako jedyną z całej rodziny – trafiła do łagru dla dzieci, miała dziesięć lat.
Wszystkie pamiętają to samo: walenie kolbami w drzwi, kilka chwil na spakowanie rzeczy, płacz, wagony bydlęce i trzask ryglowanych drzwi. Kilka tysięcy kilometrów podróży w nieznane. Czekały je niewolnicza praca w sowieckich łagrach, walka o życie swoje i bliskich, głód, choroby i straszliwe syberyjskie mrozy. Doświadczyły niewyobrażalnego cierpienia, jednak nic nie było w stanie ich pokonać.


Amnestia była wybawieniem. Część wyruszyła w wędrówkę z armią Andersa. Wiele zaczęło nowe życie w różnych zakątkach świata. Inne zdecydowały się na powrót do ojczyzny.
Niektóre bohaterki tej książki nigdy nie opowiedziały bliskim o tym, co przeżyły na Syberii.
Anna Herbich w przejmujący sposób pokazuje, jak naprawdę wyglądała walka o przetrwanie na nieludzkiej ziemi. Pozwala nam zobaczyć dramat sowieckiego zesłania oczami kobiet cudem ocalałych z syberyjskiej katorgi.

Dziewczyny z Syberii to kilka różnych historii o życiu na Syberii, o tym jak ciężko było przetrwać ciężkie prace w kołchozach, o tym jak na Werkucie kobiety równo z mężczyznami pracowały przy drążeniu górskich tuneli i budowie dróg. O tym jak trafiały do Łagów i więzień za to, że miały odwagę nie wstydzić się Polskości. O ciężkich chorobach, głodzie, zimne. O stosunkach międzyludzkich, ludziach pomocnych i wrogich. O tym jak kobieta z dobrego, polskiego dworku trudni się na Syberii praca zduna i buduje piece. O Armii Andersa i wyprawie do Afryki. O wielkich i jedynych miłościach bez happy endu kończących się śmiercią najbliższego oraz o powrotach do Polski i nowym życiu. 


Ta książka niesie ze sobą ogromny ładunek emocji i wzruszeń. Piękno miłości do Ojczyzny, tęsknoty za swoim miejscem na ziemi, swoją rodziną,  trudy i zmagania w ogromnie ciężkich warunkach. Ukazuje również prawdziwą potęgę i siłę zwykłego człowieka. To, ile jest się w stanie przetrwać, by kiedyś jeszcze powiedzieć, że warto żyć.

Każda z tych historii jest niezwykle wzruszająca. Książka otwiera w czytelniku cały wachlarz emocji, które ciężko usystematyzować w jednym zabarwieniu. Dziewczyny z Syberii to pozycja obowiązkowa dla każdej osoby, która chce poznać nie tak odległe losy naszych rodaków, którzy przetrwali piekło. Okrutny czas na wrogiej ziemi, ale także dla każdego, kto wierzy, że człowiek jest w stanie pokonać wszelkie przeciwności losu.

Znacie ta książkę? Zainteresowała Was?

poniedziałek, 15 października 2018

Dziecko dla odważnych - Leszek Talko

Dziecko dla odważnych - Leszek Talko


Kilka miesięcy temu nakładem Wydawnictwa Znak ukazało się wznowienie książki  Leszka Talki pod tytułem „Dziecko dla odważnych”. 


Od jej pierwszego wydania (2007 r.) minęło ponad dziesięć lat. „Dziecko dla odważnych” to jedna z pierwszych na polskim rynku wydawniczym książka podejmująca tematykę parentingu. Co więcej, to całkowicie niebanalny, utrzymany w humorystycznej formie poradnik, który pomaga odpowiedzieć na pytanie, jak wychować szczęśliwe dziecko i nie spowodować apokalipsy. Swoiste „lekarstwo” na obawy młodych rodziców.


Warto dodać, że nowe wydanie książki uzupełniono o zabawne ilustracje Kseni Potępy, twórczyni profilu facebookowego „Nie mogę, trzymam dziecko”.

"SOS! W domu pojawia się małe stworzenie, które ryczy nie na żarty, za krótko śpi, ssie palec, robi kupy i dziwnie na ciebie patrzy. Podobno człowiek może się przyzwyczaić do wszystkiego. Więc kiedy w domu pojawił się Pitu (wtedy jeszcze nie mieliśmy pojęcia, jak się będzie nazywał), przyzwyczailiśmy się.

Jakimś cudem zmieniałem pieluchę. Nie wiem, jakim cudem wkładałem mu nowe ubranko. Kolejne tego dnia. (Czy mi się wydaje, czy w książkach nic nie pisali, że przeciętny Pitulek potrafi się obrzygać dziesięć razy dziennie? Bo o tym, że w tym samym czasie dwadzieścia razy obrzyga rodziców, nie pisali na pewno).



Jakim cudem ludzkość nie wymarła, skoro tyle wysiłku trzeba włożyć w wychowanie jednego dziecka? A przecież są tacy, co mają dwójkę czy, uchowaj Boże, piątkę! Więc co? Nie śpią dziesięć lat z rzędu? Nigdy byś w to nie uwierzył? Przekonaj się sam!"

„Dziecko dla odważnych” zdążyło już trafić do kanonu książek o rodzicielstwie. Według mnie ciężko nazwać tę pozycję poradnikiem. Nic konkretnego się z niej nie dowiemy :) Nic, co moglibyśmy wykorzystać w swojej praktyce rodzicielskiej. Za to uśmiejemy się całkiem dobrze czytając ponad siedemdziesiąt zabawnych historyjek młodych rodziców z małym dzieckiem, następnie już z dwoma szkrabami :)


Książka zapoznaje nas z młodym ojcem (autorem książki) i jego rodziną : żoną oraz dwojgiem dzieci : Pitulkiem i Kudłatą i prowadzi przez ich codzienne życie, przygody i początki bycia rodzicami. Droga ta bywa trudna, ciężka - czasami wydawać by się mogło, że jednak autor trochę wyolbrzymia niektóre sytuacje. Mimo wszystko z pewnością nie mówi tu o byciu "idealnym rodzicem", tylko pokazuje, że w życiu są różne sytuacje i ideałów nie ma.

Każdemu czasami kończy się cierpliwość. Każdy czasami bywa zmęczony. Każdemu zdarza się czasem zasnąć szybciej niż dziecko, a czasami nie spać kilku nocy z rzędu. Naprawdę jest to możliwe i w książce tylko utwierdzimy się w tym fakcie. Początki bycia rodzicem bywają delikatnie ujmując hard corem dla człowieka, który do tej pory wiódł wygodne, spokojne życie, nastawione na realizację własnych potrzeb i przyjemności.


Uważam, że tą książeczkę trzeba traktować trochę z przymrużeniem oka. Jest ona szczera ale i bardzo dowcipna jednocześnie. Pewne sytuacje podciągnięte są do rangi groteski. Miła, przyjemna i sympatyczna książka, napisana lekkim piórem. Szybko i sprawnie się ją czyta. Ciekawa narracja, zabawne ilustracje i wiele obserwacji socjologicznych samego autora tworzy bardzo kolorową powieść o charakterze zabawowo - rozrywkowym. Myślę, że nie można traktować jej jako poradnika, ale właśnie w ten sposób : jako miły, zabawny relaks, gdy mamy chwilę wolnego czasu ( na przykład gdy nasze małe dziecko śpi).


Książka "Dziecko dla odważnych" to nie tylko pozycja dla osób posiadających, czy planujących dzieci. To książka dla każdego, kto ma ochotę troszkę się pośmiać, czytając coś lekkiego i przyjemnego w odbiorze.

Zaciekawiła Was książeczka? :)

sobota, 1 września 2018

Shinrin-yoku. Japońska sztuka czerpania mocy z przyrody - Héctor García, Francesc Miralles

 Shinrin-yoku. Japońska sztuka czerpania mocy z przyrody
 - Héctor García, Francesc Miralles 

 
Shinrin yoku czyli inaczej mówiąc filozofia kąpieli leśnych lub sztuka obcowania z przyrodą. To jedna z pradawnych, japońskich filozofii, która do dziś zapewnia ludziom ją praktykującym długowieczność i zdrowie. 


Książka "Shinrin yoku. Japońska sztuka czerpania mocy z przyrody" Wydawnictwo Znak jest piękna i prosta. Czyta się ją szybko i przyjemnie. Dodatkowo opatrzona została ogromną liczbą ładnych fotografii przedstawiających naturę. Prawdziwy relaks dla oczu i umysłu.


W książce pojawia się spora dawka wiedzy o wpływie przyrody na zdrowie człowieka oraz naukowe dowody na to, że nawet godzinny spacer po lesie likwiduje komórki rakowe w organizmie. Mało tego : pozytywnie wpływa na inne obszary. Według przytoczonych w tekście wyników badań, jeden dzień spędzony na leśnej wędrówce zmniejsza poziom kortyzolu we krwi i zapewnia tygodniową ochronę przez rakiem. Redukuje stres, obniża ciśnienie tętnicze krwi, wycisza, uodparnia, zwiększa odporność organizmu na większość chorób,wzmacnia spokój ducha, pomaga, osiągnąć harmonie życiową i wewnętrzny spokój.  Pozytywnie wpływa na emocje i poczucie spełnienia. Poprawia zdolność koncentracji, nawet u dzieci z ADHD. Przyspiesza powrót do zdrowia po operacji chirurgicznej. Sprzyja zasypianiu i dobremu snowi. Potęguje libido i wyzwala energię seksualną. Polepsza wzrok. 


Autorzy podają przykłady wiosek, w których ludność żyjąc w zgodzie z naturą, dożywa ponad stu lat. Drzewa mają potężną moc. Cała natura tętniąca życiem jest dla nas lekarstwem. Jest energią świata, którą się z nami dzieli.


Autorzy książki podkreślają, jak ważny jest kontakt z przyrodą. To sprawdzone lekarstwo na bolączki współczesnego człowieka. Człowieka zestresowanego, zabieganego, żyjącego w ciągłym pędzie : praca, codzienność, wirtualny świat będący powierzchowną namiastką relaksu, rozrywki i odprężenia. To wszystko zniewoliło ludzi do tego stopnia, że w tym wszystkim zapomnieliśmy o najprostszych, przyziemnych sprawach, takich jak wyjście z domu. Po prostu wyjście przed siebie, pooddychanie świeżym powietrzem, spędzenie czasu wśród drzew, zieleni i śpiewu ptaków. 


Dokąd tak biec? Ostatecznie wszyscy skończymy tak samo. Nie ważne wtedy będzie ile zer udało zgromadzić się na koncie, jakie awanse udało nam się zdobyć, ile fakultetów, jak daleko doszliśmy w swej drodze... Dokąd? Jakim kosztem?

Osiągnąć spokój ducha i spełnienie. Odnaleźć sens życia, który często naprawdę nie bywa zbyt skomplikowany. Osiągnąć szczęście... To wszystko w bardzo łatwy i przyjemny sposób można uzyskać dzięki powrocie na łono natury. Ot tak po prostu... By poczuć się wolnym człowiekiem. Nie dla fotki na Instagramie czy Facebooku otagowanym modnym hasztagiem #shinrinyoku. Absolutnie nie po to. Po prostu dla siebie. Dla własnej wolności, dla uspokojenia myśli. 


"Drzewa mają moc. Wiedza ta od stuleci stanowi fundament filozofii i medycyny japońskiej, ale dopiero niedawno sztuka shinrin-yoku, poparta naukowymi dowodami, zaczęła fascynować ludzi Zachodu. Shinrin-yoku to dosłownie „sztuka kąpieli leśnych” lub inaczej „sztuka zanurzenia się w zieleni”.W naturze znajduje się wszystko, czego człowiek potrzebuje do osiągnięcia stanu równowagi i spokoju. Shinrin-yoku uczy, jak obcować z przyrodą tak, by wyciszyć myśli, wzmóc koncentrację, poprawić kondycję fizyczną, a przede wszystkim odzyskać radość i witalność.

Dzięki tej książce dowiesz się:
- jakie miejsca wybrać, by znaleźć ukojenie i spokój, a jakie by odzyskać energię i witalność;
- dlaczego warto spacerować bez celu i zgubić się w lesie;
- jak uwolnić się od myśli, które „zachmurzają” nasz umysł,
- co zrobić, aby wracając do normalnego życia, utrzymać stan „leśnej duchowości”;
- jakie rośliny doniczkowe nadają się najlepiej do domowego shinrin-yoku.

Autorzy bestsellerowego IKIGAI tym razem zabierają nas w niezwykłą podróż w głąb lasu. Wyprawę, z której wrócimy pełni siły i wewnętrznej mocy."

Shinrin – yoku to także umiejętność korzystania z darów przyrody nawet wtedy, gdy mieszkamy w dużym mieście lub nie mamy możliwości wyjść z domu. Z tej książki dowiadujemy się które rośliny warto hodować w domu, jakie są lecznicze właściwości kwiatów doniczkowych, oparte nawet o badania NASA.

Ja dzięki tej książce zaopatrzyłam się w takie kwiaty jak "Skrzydłokwiat" oraz "Język teściowej", które oczyszczają powietrze ze szkodliwych pyłów, nawilżają, likwidują zawiązki pleśni i grzybów, a, nawet działają antyalergiczne. 


Shinrin-yoku. Japońska sztuka czerpania mocy z przyrody - Héctor García, Francesc Miralles to książka obowiązkowa dla każdego człowieka, który próbuje odnaleźć spokój ducha i zdrowie. Dzięki leczniczej mocy drzew wytwarza się więcej hormonów szczęścia, stajemy się spokojniejsi, nie mamy huśtawek nastrojów, a nasze uszkodzone tkanki lepiej się regenerują. Tętno spowalnia. Co więcej, skutki leśnych kąpieli minimum raz w tygodniu, dla organizmu człowieka są odczuwalne przez następne kilka dni. Książkę czyta się w trybie ekspresowym. Docierając do jej końca nasuwa się prosty, przewidywalny wniosek -  w naturze znajduje się wszystko, czego człowiek potrzebuje do osiągnięcia stanu równowagi i spokoju. Ludzie od wieków wypoczywali w towarzystwie przyrody i odzyskiwali zdrowie. Dlatego wstań i po prostu pójdź do lasu - jak wrócisz do domu to zrozumiesz cały sens tej małej, niepozornej książeczki.

Jak u Was jest z obcowaniem z przyrodą? Lubicie? Korzystacie czy unikacie?
Zainteresowała Was filozofia Shinrin-yoku?

sobota, 21 lipca 2018

Anna Herbich - Dziewczyny z Wołynia. Prawdziwe historie

Anna Herbich - Dziewczyny z Wołynia
- opinia o książce


Czasami słów brakuje by opisać daną książkę. Czasami po prostu lepiej powstrzymać się od zbędnych komentarzy. Historia ... przekaz relacjonujących tragedię osób, które pamiętają pomimo upływu czasu, a wspomnienia tragedii są w nich tak żywe, jakby wydarzyło się to wszystko wczoraj. Anna Herbich "Dziewczyny z Wołynia. Prawdziwe historie" Wydawnictwo Znak - to książka, którą poznać powinien każdy.


Dzieci przetrwały rzeź. Teraz opowiadają historię zamordowanych rodziców i dziadków. 

Rozalia miała osiem lat, gdy schowana w piwnicy słyszała ostatnie słowa umierającej matki i siostry.

Zofia pamięta złowieszczą przestrogę – „Jutro ma was tu nie być. Będą mordowali". Tak ostrzega ich wiejska położna, Ukrainka. Nikt w to nie wierzy. Pogrom przetrwa jedynie garstka.

Teodora uczestniczyła we mszy, kiedy Ukraińcy zaatakowali kościół w Kisielinie. Uratowała się z płonącej dzwonnicy. To jest jej pierwsze spotkanie z banderowcami. Niestety nie ostatnie.


W 1939 roku sielskie życie na Wołyniu się kończy. Polska upada, zmieniający się okupanci sieją postrach. Jednak największe zagrożenie przychodzi ze strony, z której nikt się tego nie spodziewał. Sąsiadów. Kumów. Ukraińców. Wiedzeni banderowską wizja Ukrainy zaczynają mordować Polaków.

Wołyńskie dziewczęta były jeszcze dziećmi, gdy rozpoczął się pogrom. Widziały śmierć rodziców, braci, sióstr i rzeź całych wsi. Słyszały błagania bezbronnych ofiar opętanych szałem mordu Ukraińców. Z dnia na dzień straciły nie tylko najbliższych, ale również swoją ojcowiznę.


75 lat po tragedii Anna Herbich oddaje głos kobietom, które przeżyły Rzeź Wołyńską jako małe dziewczynki. To one stają się bohaterkami każdej z prawdziwych historii przedstawionych w tej książce. Każda z nich porusza do granic ludzkich wytrzymałości, wywołuje multum emocji, smutku, żalu i niedowierzania, że coś takiego, tak wielkie okrucieństwo mogło się wydarzyć... a przecież stało się to stosunkowo niedawno...


W książce w ciekawy sposób przedstawione są bohaterki - dziś już starsze kobiety. Widzimy ich aktualne fotografie i wiecznie żywy smutek w oczach. Poznajemy wspomnienia z dzieciństwa, ale nie tylko te złe. Bohaterki opowiadają o codziennym życiu jakie wiodły na terenie wołyńskich miejscowości, o zajęciach jakimi się trudziły, o miłościach, rodzinie i nagle przychodzi moment kulminacyjny.


Wspomnienia o tragedii jaką dane było im przeżyć. O tym jak mordowano ich rodziny, jak w bestialski sposób torturowano ludność polską, jak zabijano przy pomocy siekier i toporów, jak znęcano się nad dziećmi, wydłubywano oczy, palono domy, stodoły, palono żywcem ludzi. Jak mąż mordował żonę, bo była polką, jak sąsiad zabijał sąsiada, a to wszystko na tle narodowościowym. Okrutne ludobójstwo o którym tak nie wiele wciąż się mówi. Pomimo przerażających opisów książkę czyta się jednym tchem.


Wykorzystując okres II wojny światowej Ukraińcy i Banderowcy dokonali ludobójstwa na ludności polskiej, którego kulminacja przypadła na rok 1943, a dokładnie na 11 lipca 1943 roku, kiedy to miała miejsce "Krwawa niedziela". Szacuje się, że w czasie tego bestialskiego aktu zginęło około 60 000 osób. Nielicznym udało się przetrwać. Do tej pory brakuje usystematyzowania tego faktu w historii. Przez wiele lat temat Rzezi wołyńskiej był przemilczany. Dzisiaj coraz częściej wychodzi na światło dzienne. 

Dzięki takim pozycjom jak "Dziewczyny z Wołynia Prawdziwe historie" na zawsze zostanie w pamięci i przekazywany będzie następnym pokoleniom jako świadectwo prawdy, przeszłości, okrucieństwa, które nigdy nie powinno było się wydarzyć. Pamiętać i znać historię to nasz obowiązek, obowiązek każdego polaka - tylko pamięć uchronić może nas od powtórek. Dlatego z całego serca polecam tą lekturę - obowiązkowo znać ją powinien każdy z nas.

Znacie tą książkę? Zainteresowała Was?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...